Tak zapewne zagadnąłby Johnny Bravo z Aron City, chcąc poderwać jakąś dziewczynę. Uważa się przecież za najprzystojniejszego faceta na świecie, który ma powalający wpływ na kobiety.
Świat poznał go dobrych kilka lat temu, kiedy to amerykańska stacja Cartoon Network wypuściła na antenę kreskówkę o głuptasińskim młodym człowieku z jednego z miast amerykańskich, którego głównym hobby jest podrywanie dziewczyn. Serial o Johnny Bravo święci triumfy i cieszy się ogromną popularnością także w Polsce. Dzisiejszy gość Gastrofazy, użyczając swojego głosu tej postaci w polskiej, dubbingowanej wersji filmu, miał niemały udział w popularyzacji kreskówki w kraju nad Wisłą. Mimo dojrzałego wieku, nieodparcie kojarzy się wszystkim z postacią Cartoonowego Johnny’ego... Kto zacz?
Oczywiście, gościem Pawła w piątkowym wydaniu kulinarnego talk show Antyradia był Marcin Kudełka – aktor, świetny radiowiec, wybitny głos, określany nieraz ‘królem dubbingu’ – może właśnie z powodu tej roli. Jak sam przyznał, robi różne rzeczy związane z zawodem aktora, nie jest wyłącznie na niego zamknięty, a prawda jest taka, że rzeczywiście bardziej i częściej pracuje głosem niż twarzą. Pracę w dubbingu uważa za fajną, a kojarzenie go i identyfikowanie z postacią Johnny Bravo nie denerwuje go, może raczej śmieszy. Nie utożsamia się z tą postacią, bo to byłoby raczej przykre niż zabawne. Najsłynniejszy animowany blondyn świata jest skrajnie głupi...
‘Król dubbingu’ nie jest już młodzianem, swoją lepszą połowę już znalazł (w przeciwieństwie do Johnny’ego, któremu nie udaje się usidlić żadnej kobiety), ba – dorobił się nawet czwórki dzieci. Bardzo sobie ceni swoje gniazdko rodzinne, lubi – jak powiedział – ogarniać to swoje stado, lubi ‘tupanie po domu małych nóżek’. Skoro domator i ustabilizowane życie rodzinne, to – siłą rzeczy - i wspólne posiłki. I tak jest. Bardzo ważną rzeczą dla Marcina Kudełki jest tradycja wspólnych obiadów, a te zazwyczaj zdarzają się w rodzinie w weekendy. Chętnie zasiada wtedy z żoną i dziećmi do stołu, na którym najczęściej pojawia się mięso drobiowe. Jest nieskomplikowane w obróbce, smaczne, dające możliwość wykorzystania wielu pomysłów, inspirowanych chociażby kuchnią chińską. Aktor był w Chinach i ta podróż odmieniła jego spojrzenie na kulinaria. Należy jednak żywić nadzieję, że nie wszystkie pomysły tej kuchni stosuje w domu, bo momentami jest ona rzeczywiście hardcore’owa. Gość Pawła przyznał się na antenie, że będąc tego zupełnie nieświadomym, spróbował kiedyś w Pekinie... szaszłyka z psiny. Żart czy prawda? No comments.
Marcin Kudełka twierdzi, że dużej wiedzy na temat sztuki kulinarnej nie ma (skromny człowiek), ale – co tu ukrywać - sławę zyskał i w tej dziedzinie. Mówi się mianowicie o nim, że potrafi zrobić wspaniałe sushi. Ma wyjątkowe zamiłowanie do tej przekąski, a jego słabość do zrolowanej surowej ryby trzyma go już kilka lat. Miłością do wasabi (obowiązkowy składnik sushi), które podobno uzależnia jak narkotyk, zaraził także swoje dzieci, które od czasu do czasu samodzielnie robią, z wielką przyjemnością, te zawijańce z odpowiednio doprawionego ryżu i ryby. Marcinowi Kudełce chyba rzeczywiście sushi wychodzi dobrze, skoro ‘ludziom smakuje’, a on sam tylko z wrodzonej skromności nie mówi głośno, że zbiera za nie najwyższe punktacje.