 „I don’t want to go do przedszkola.” Duże, bo 20-letnie, (podobno) niesforne dziecko było dzisiejszym bohaterem Łowców. Maciej wałęsał się w okolicach centrum Tarnowskich Gór. Bardziej szczegółowo – był na Starym Rynku. Ponieważ nie miał parasola, ani choćby czapeczki, a deszcz napada, ukrył się na schodach Urzędu Miasta (co trafnie wytypował Romeo). Tam udało mu się znaleźć schronienie przed pogodą, ale przed Łowcami już nie. Upolował go Jarek. Maciek przegrał, ale jako że dzień dziecka – Smolo łaskawie podarował mu pluszowego misia z torebeczką. :) Na koniec, na chybił trafił, Smolo rozesłał płyty, książki i smycze AR.
|