Mamy jubileusz! Mały, bo zaledwie dwucyfrowy, ale jest! Dzisiaj 10. odcinek Stołu z Powyłamywanymi Nogami, a w nim... niespodzianki. Pierwsza wybrzmiała już na początku. To nowy dźwięk – kolejny z uruchomionej wczoraj dźwiękoteki, którą ma w swojej dyspozycji Paweł. Tym razem jest nim odgłos kolebiącego się po torach pociągu, w którym – jak zaśpiewałyby Wały Jagiellońskie – WARS wita Was!
WARS... Tenże przybytek polskiej gastronomii kolejowej nie został wymieniony ot, tak sobie, bez powodu. Był on bowiem niejako jednym z dwóch głównych tematów dzisiejszego postmodernistycznego pasma poszukiwaczy przygód. Nikt nie ma wątpliwości, że czasami bardzo łatwo jest doświadczyć w WARS-ie - jako i w ogóle podczas podróży (polskimi) pociągami - niesamowitych wrażeń i przygód. Taaa... A czy często nimi jeździmy? A jeśli już zdecydujemy się w ten sposób przemieścić ‘z miasta A do miasta B’, to wpadamy na małe co nieco do baru restauracyjnego nazwanego WARS-em czy też wyciągamy w razie potrzeby własne kanapki i nimi oszukujemy głód?
Nurtowało to Pawła i wiele nie trzeba było, aby wywołać w tym nurcie gorącą dyskusję. Zdania były jak zwykle podzielone. Niektórzy zupełnie nie mają pociągu... do jedzenie w pociągu, a dokładnie w wagonie udającym restaurację czy bar. Menu nie jest tu nadzwyczajne (zresztą wymyślnych frykasów nikt się w WARS-ie nie spodziewa) – ot, jajecznica, standardowe parówki lub kiełbasa z wody, nieśmiertelny bigos i fasolka po bretońsku, nieraz jakieś zupki lub schabowy z kapustą. W ciągłej sprzedaży są na pewno kanapki i ‘słodkersy’, a także napoje – zimne i gorące. Jednak nie mało wymyślne menu może zniechęcić do WARS-u, co raczej mały komfort oddawania się jedzeniu. Nie każdemu pasują wysokie stołki barowe w kolebiącym się po szynach pociągu, plastikowe sztućce i takaż zastawa, a w przeważającej większości przypadków niczego innego nie należy oczekiwać po wagonach restauracyjnych typu bar, śmigających po Polsce. Odmienność może zdarzyć się na trasach międzynarodowych i tak zazwyczaj jest. Na nich i menu w WARS-ie jest inne, i siedzi się jakby wygodniej – jak przy prawdziwym stole, i kelner elegancko obsłuży, i...
Był także drugi temat w dzisiejszym Blacie, ten niejako oczywisty i oczekiwany. Tutaj żadna niespodzianka nie wchodziła w grę. Dzisiaj wszyscy czekali na rozwiązanie konkursu, o którym głośno było ostatnio na antenie. Chodzi o konkurs na najciekawszą przekąskę pubową. Ma on związek z zapowiadaną od paru dni w AntyRadiu imprezą w warszawskim pubie Lolek na Polach Mokotowskich, czyli MAMUT LIVE COOK 2008 (7 – 8 października), przewidującą mnóstwo atrakcji, w tym wspólne mieszanie w garach z muzykami z Voo Voo, możliwość wygrania kolacji dla dwojga w ich towarzystwie, pokaz umiejętności kulinarnych Macieja Kuronia, konkursy z nagrodami, koncert zespołu Gribojedow.
Na imprezę można było pójść za absolutną darmochę, a dobroczyńcą rozdającym na nią zaproszenia był Paweł. Jedyne co należało zrobić, aby dostać taką wejściówkę, to sprężyć się i zaproponować optymalne danie pubowe – takie, które z przyjemnością widzieliby na swoim stole, obok kufla z piwem, zarówno mięsożercy, jak i roślinożercy. Przepis na nie, znalazłszy uznanie Antyradiowego mistrza kulinarnego, pozwalał jego autorowi na realne spędzenie dwóch miłych wieczorów w pubie Lolek – w najbliższy wtorek i środę właśnie. I tu dochodzimy do zapowiadanej na wstępie, kolejnej niespodzianki...
W kontekście oczekiwanych w przyszłym tygodniu wydarzeń na Polach Mokotowskich, oczywiste było, że gościem Stołu Z Powyłamywanymi Nogami nie mógł być kto inny, jak gwiazda Lolkowej imprezy – Maciej Kuroń. Miał być, ale niestety nawalił na całej linii - nie pojawił się, nie usprawiedliwił, nie odbierał telefonu. Postmodernistyczni poszukiwacze przygód nie załamują się jednak tak szybko niepowodzeniami i zawsze znajdują wyjście z najgorszej nawet sytuacji. Znaleźli i teraz. Miał być Kuroń, w studiu zjawiła się... Sylwestrowicz. Hanna Sylwestrowicz, portalowa Agrafka. Może to przypadek (który dzisiaj potwierdziła), ale... zawsze jest przy Pawle, gdy jego audycja obchodzi jubileusz :). Nawet taki mały, dwucyfrowy, niekoniecznie od razu okrągły i spektakularny. A poza tym, swoją nieoczekiwaną wizytą w studiu zainaugurowała obecność w Blacie antyfanowskiej braci. Ale odjazd...
Dzisiejszy Stół Z Powyłamywanymi Nogami jest możliwy do odsłuchania TU.