100. wydanie Gastrofazy - Sto lat, sto lat niech żyje Paweł nam!
W ubiegłym tygodniu - statystyka i podsumowanie, dzisiaj natomiast mogło być tylko świętowanie. Znaczący to bowiem był dzień w życiu sympatyków Antyradia, a w szczególności ‘najpyszniejszego programu kulinarnego w polskim eterze’. Dzisiaj Gastrofaza obchodziła okrągły, przepiękny i spektakularny, jubileusz - po raz setny zaistniała na antenie.
Prawie dwa lata życia antenowego szybko minęły. W tym czasie przez studio Gastrofazy przewinęła się setka gości, Paweł Loroch podał tysiące przepisów kulinarnych, udzielił mnóstwo porad zagubionym w kuchni, odbył z antyfanami fantastyczne podróże kulinarne w czasie i przestrzeni. A skoro setne to wydanie, to nie mogło być zwyczajne... i nie było. Na czym polegała ta jego wyjątkowość? O tym później.
Skoro święto - to trzeba świętować. Żadne z ciast nie podkreśla trafniej wyjątkowości chwili, jak torty. W dzisiejszej jubileuszowej Gastrofazie nie mogło ich zabraknąć. No bo kto widział urodziny bez tortu? Bez niego nie może przecież obejść się taka impreza. Wzruszony doniosłością chwili, Paweł podał przepis na tort Blackforest – zwany szwarcwaldzkim albo czarnoleskim, na wykwintny tort o dźwięcznej nazwie szarlotka Malakoff oraz na australijski tort Pavlova na bazie bez z bitą śmietaną i owocami. Był też pomysł na wykwintny napój, którym można wznieść toast za pomyślność Jubilatki. Była nim odświętna teryna z szampana z oszronionymi owocami.
Wybrane przepisy 100. wydania Gastrofazy zostaną zamieszczone w książce kulinarnej antyfanów. Zainteresowani nimi znaleźć też je będą mogli w odpowiedniej zakładce na AntyForum.
Tak się działo w Gastrofazie do godziny 12.00. Od południa, kiedy studio odwiedza zazwyczaj gość specjalny audycji, nastąpił niespodziewany obrót rzeczy. Ni to rebelia, ni to skomasowany atak, a może lepszym określeniem byłby... ‘przewrót kwietniowy’? Studio zostało opanowane i przejęte bowiem przez grupę młodych ludzi - nie ma potrzeby wspominać tutaj o małym wyjątku - stanowiących lwią część redakcji na portalu antyfani.pl. Cel przewrotu był jak najbardziej pokojowy, a antyfanami kierowały tylko i wyłącznie głębokie uczucia sympatii do Gastrofazy i jej gospodarza. Co prawda, na początku nic na to nie wskazywało, gdyż pozostawiono Mistrzowi jedynie prawo głosu - ale tylko w odpowiednich momentach - oraz zarządzanie konsoletą. Jednak Pawłowi nie przyszło długo czekać na to, aby dowiedzieć się, jaka myśl przyświecała ośmioosobowej grupie antyfanów, składających wizytę w studiu Antyradia. Tak, tak... to były przede wszystkim życzenia urodzinowe dla zacnej Jubilatki i jej prowadzącego. Bardzo szczerze wzruszony Paweł przyjął podziękowania, gratulacje i życzenia, zachwycił się widokiem pięknego, okolicznościowego bukietu eustomy, jakim został obdarowany oraz odebrał z rąk antyfanów stosowną laudację na papierze czerpanym. A potem się działo...
Powszechnie wiadomo, iż za każdą audycją autorską stoi człowiek, który ją najpierw wymyślił, a następnie prowadzi. Zwięzłą informację o Gastrofazie i Pawle Lorochu każdy szanujący się słuchacz Antyradia znajdzie bez kłopotu na portalu antyfanów w zakładce Encyklopedia. Dzisiejszy pomysł dowiedzenia się jeszcze więcej o kulinarnym guru antyfanów chodził za niżej podpisaną – ponoć sprawczynią tej bezkrwawej rebelii - od dawna... i w końcu doszedł. Wydaje się, że był to dobry moment w historii wszystkich Gastrofaz, aby dowiedzieć się nareszcie, skąd u Pawła Lorocha wzięły się fascynacje kulinarne, jaką kuchnię lubi, przy jakiej muzyce lubi gotować, kogo zaprosiłby do Gastrofazy, jakie jest jego popisowe danie, a jaka największa dotychczasowa kulinarna wtopa. Momentami było ostro, ale jak się okazało Paweł nie odebrał tego gwałtu na swojej osobie jako coś przykrego. Mało tego, przyznał szczerze, że tak przyjemnie nigdy jeszcze kołem nie był łamany.
Więcej szczegółów z tego jubileuszowego wydania Gastrofazy zawartych będzie w artykule zamieszczonym w zakładce ‘Materiały specjalne’: KLIK, a póki co dostępne są zdjęcia z audycji. Znaleźć je można tu: KLIK