Coraz więcej nowalijek pojawia się na straganach targowisk i na półkach sklepowych. W dzisiejszym wydaniu Gastrofazy - wydaniu na sto dwa - Paweł wziął na warsztat poczciwy rabarbar, klasyfikowany w botanice jako warzywo, a w życiu traktowany jak... owoc.
Jak stanowią dostępne źródła, rabarbar ogrodowy jest rzeczywiście warzywem - z soczystymi, mięsistymi ogonkami liściowymi, z którego w okresie wiosenno-letnim przygotowuje się najczęściej smakowity i orzeźwiający kompot. Pyszny jest także jako składnik deserów – przede wszystkim ciast wszelakich, nadaje się do soków, marmolad i dżemów. Może być również wykorzystywany do produkcji wina owocowego. W smaku jest kwaskowaty, zawiera dużo żelaza, a jedynym jego minusem są pokłady kwasu szczawiowego, który wypłukuje z organizmu wapń i tworzy trudno rozpuszczalny szczawian wapnia. Może on odkładać się jako kamienie nerkowe, dlatego też w zasadzie objadania się rabarbarem powinni unikać ci, którzy mają z nimi kłopoty. Dla pozostałych, jadających go sezonowo, rabarbar nie stanowi zagrożeń, a wręcz przeciwnie - przysparza mnóstwo przyjemności smakowych oraz stwarza wiele możliwości kulinarnych.
W dzisiejszym wydaniu audycji Mistrz zaproponował pyszności z owocami - crumble rabarbarowy, czyli rabarbar pod kruszonką, rabarbarowy kisiel i rabarbarowy koktajl, a także - jako zapowiedź sezonu - ciasto truskawkowe. Przepisy kulinarne z tego wydania Gastrofazy znaleźć można oczywiście w odpowiedniej zakładce na AntyForum oraz w książce kucharskiej antyfanów, która jest dostępna na stronie antyfani.pl.
W drugiej części 102. wydania Gastrofazy królowała kuchnia japońska, a to za sprawą gościa specjalnego audycji - Alicji Than, w życiu prywatnym małżonki Alona Than, prowadzącego w Warszawie, przy Pl. Zbawiciela restaurację ‘Izumi Sushi’, serwującą dania kuchni japońskiej. Nie była to pierwsza wizyta tego eksperta ds. Kraju Kwitnącej Wiśni w Gastrofazie, poprzednia miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku - patrz tu: KLIK. Tematów do poruszenia było mnóstwo, bo to i kraj niezwykle egzotyczny i zagadkowy, fascynujący pod wieloma względami. Japonia to przecież odmienna kultura, obyczaje i zachowania, mentalność, to także odmienny od języków europejskich język, ze swoim pismem, zwanym potocznie ‘krzaczkami’, a także oryginalna w smaku kuchnia.
Słuchaczy Gastrofazy mogła zainteresować przede wszystkim właśnie kuchnia japońska ze swoimi bardzo specyficznymi - w przypadku niektórych potraw - walorami smakowymi, że wspomnę tutaj zupę ‘miso’ gotowaną z tofu, glonów, grzybów i warzyw lub ‘natto’ - potrawę z soi, która poddawana jest procesowi fermentacji. Ponoć nie wszyscy wypluwają ją dyskretnie w chusteczkę po spróbowaniu pierwszego kęsa... Jest jednakże wiele innych typowych dań kuchni japońskiej i to być może one stanowią o jej rosnącej popularności w Polsce. Nic dziwnego, kuchnia Kraju Kwitnącej Wiśni bazuje przecież na bardzo zdrowych produktach, przede wszystkim na tym, co można wyciągnąć z morza oraz na mnóstwie warzyw.
Należy przyznać, iż dzisiejszy gość Gastrofazy dostarczył Pawłowi ekstremalnych doznań smakowych, jego ślinianki podobno szalały. Różowe pudło, które Alicja Than przywiozła ze sobą do Gastrofazy kryło w sobie m. in. kaczkę z sosem mango salsa, jeżowca morskiego, kalmary, sushi, seriolę, ciasteczka ryżowe. Najoryginalniejszą potrawą wydawała się być... ‘mantis shrimp’, krewetka w kolorze fioletowym, zwana po polsku... krewetką modliszkową. Degustując tę potrawę Paweł albo nie pamiętał, albo specjalnie zapomniał na moment o tym, co przypisuje się modliszkom w życiu ludzkim. Po prostu próbował krewetek, które wyróżnia spośród owoców morza, ubóstwiając je co nie miara. Chyba jednak było to przeżycie, nawet dla niego.