W roli głównej dzisiejszego wydania Gastrofazy wystąpiły szparagi – jedno z najstarszych warzyw świata. Były już znane i uprawiane przed tysiącami lat, zajadali się nimi starożytni Grecy i Rzymianie, hodowali je także starożytni Egipcjanie i Chińczycy. Na przestrzeni wieków zyskały uznanie wielkich i małych tego świata, podbijając zarówno Europę, Amerykę, jak i Azję. Obecnie uprawia się je prawie we wszystkich krajach świata. W Polsce szparagi były znane od połowy XVIII wieku - wspomina o nich Mickiewicz w ‘Panu Tadeuszu’... „po chłodniku szły raki, kurczęta, szparagi”.
Pochodzą z tej samej rodziny, co popularna cebula, czosnek i por. Proste w obejściu, nie są wybredne i chimeryczne – wystarczy im piaszczysta ziemia niskiej klasy, a jedyne, czego wymagają ze strony uprawiających je, to odrobina delikatności i stała czujność, żeby w odpowiednim momencie wyciągnąć je z ziemi. Zbiera się je ręcznie dwa razy dziennie – wczesnym rankiem i pod wieczór. Jadalną częścią rośliny jest gruby, mięsisty pęd zakończony główką, który niemal w całości rośnie schowany w ziemi. Sezon szparagowy nie jest długi, trwa około trzech miesięcy. Najlepiej zjadać je od razu, gdy są soczyste, jędrne, gładkie i błyszczące. Jeśli chce się je przyrządzić następnego dnia, należy owinąć je w wilgotną gazę i schować do lodówki na najniższą półkę. Można je także zamrozić i delektować się nimi na jesieni lub w zimie. Więcej o szparagach, w tym o ich właściwościach tu: KLIK oraz w newsie ze 101. wydania Gastrofazy.
Są białe i zielone, w Polsce hoduje się przede wszystkim szparagi białe, o mniej intensywnym smaku. Dają mnóstwo możliwości wyżycia się w kuchni, można je przyrządzać na wiele sposobów. Można je jeść surowe, gotowane, smażone, pieczone, grillowane – jako przystawkę, zupę, dodatek do mięs lub ryb. Doskonałe są zarówno na zimno, jak i na ciepło. Najprościej podać je ugotowane i polane masłem z zarumienioną tartą bułką, bardziej wytworny sposób to szparagi pod beszamelem lub z sosem holenderskim.
Kulinarna książka antyfanów zawiera już przepisy na smakołyki ze szparagami w roli głównej – Paweł wspominał o nich w 101. wydaniu Gastrofazy. Dzisiaj została ona uzupełniona nowymi pomysłami. Należy ich szukać w odpowiedniej zakładce na AntyForum lub we wspomnianej książce kucharskiej.
W drugiej części Gastrofazy do studia przybył gość specjalny audycji, od dawna oczekiwany przez Pawła. Była nim dziennikarka, tłumaczka, pisarka, feministka i kucharka, autorka ‘Kuchni kresowej z Podlasia’ – Adrianna Ewa Stawska. Jak zwyczaj nakazuje, przyszła z gościńcem - podlaskim gościńcem. Kosz zawierał mnóstwo pyszności charakterystycznych dla kuchni kresowej, a znalazły się w nim przede wszystkim smakołyki z ciasta drożdżowego – bułeczki drożdżowe faszerowane morszczukiem, z dodatkiem macierzanki oraz kulebiak z wątróbką... z tatarskim zacięciem. Pobudzeniu kubków smakowych Pawła i jego apetytu miała służyć dwuletnia nalewka pieprzowa, która ponoć tym jest lepsza, im dłużej stoi. Mistrzowi – ze względów oczywistych – musiało wystarczyć samo powąchanie korka, a i tak ‘ochom’ i ‘achom’ nie było końca. Uczta była taka, że aż go zatkało. Nic dziwnego, kuchnia Podlasia jest smaczna i bardzo bogata w różnorodne smaki, widać w niej wpływy i tradycje kuchni wielu narodów – Rusinów, Białorusinów, Ukraińców, Polaków, Litwinów, Tatarów, a nawet osadników z Europy Zachodniej, którzy osiedlili się swojego czasu w tej części Polski.
Jak było do przewidzenia, temat kuchni Podlasia nie mógł być wyczerpany w ciągu zaledwie dwóch godzin. W tak krótkim czasie, o nowe słowa – korowaj, płow, berberys, kazan, macierzanka - mógł co najwyżej wzbogacić się słownik kulinarny antyfanów. Gość Mistrza został zaproszony do Gastrofazy na następne spotkanie, a zaproszenie zostało przyjęte.