 ... tam podobno nie ma co jeść - jak stanowi mądrość ludowa. Należy się domyślać, iż nie dotyczy to chyba warszawskiej restauracji AleGloria, usytuowanej w samym centrum stolicy - przy Pl. Trzech Krzyży, w piwnicach XVII-wiecznego Domu Dochodowego – bez względu na to, ilu kucharzy kręci się w niej po kuchni. Jej właścicielką jest znana restauratorka Magda Gessler, zwana carycą warszawskiej gastronomii, a to dużo daje do myślenia. Przedstawiciel restauracji – szef zmiany kuchennej Michał Pasternakiewicz był dzisiaj gościem Gastrofazy i prowadzącego program – w dalszym ciągu w zastępstwie urlopującego się Pawła – Vito Odrobiny.
Restauracja, otwarta rok temu, serwuje dania kuchni staropolskiej, połączone z tradycyjnymi współczesnymi potrawami. Wspaniała lokalizacja i menu z niezwykle poetycko brzmiącymi nazwami dań przyciąga do niej wielu znanych gości i turystów – z kraju i z zagranicy.
Jak przystało na wszędobylskiego, latającego reportera Antyradia, Vito przemieszczał się – tym razem w przestrzeni - z knajpy do knajpy, próbując w nich różnych smaków. W degustacji wspomagał go wspomniany Michał Pasternakiewicz, który w restauracji doradza kucharzom, próbuje i wykańcza potrawy, zatwierdza ich smak – słowem stawia kropkę nad i. Na tapecie były typowe dania serwowane codziennie w AleGlorii – zupa i danie dnia, business lunche dla krawaciarzy, dania ze stałej karty menu, uzupełnianego stosownymi wkładkami, wprowadzającymi dania sezonowe - w zależności od pory roku oraz desery.
Tak naprawdę, Magda Gessler otworzyła rok temu w Domu Dochodowym trzy restauracje, a każda z nich specjalizuje się w innych smakach. Obok AleGlorii serwującej dania kuchni polskiej, na pięterku domu - w jednej z sal - serwowana jest kuchnia japońsko-rosyjska, która tylko pozornie nie ma ze sobą nic wspólnego. Zarówno w jednej, jak i drugiej występują przecież ryby. Tutaj można zamówić znaną uchę – rosyjską zupę rybną oraz japońską zupę miso – przygotowywaną z japońskich glonów i serka tofu. Ponoć znajdują się amatorzy tego niecodziennego dania, którzy zamawiają je nie tylko z ciekawości, bo jest – należy przyznać – hmm... jeszcze mało popularne w naszym kraju. Inna z kolei sala, to domena dań śródziemnomorskich ze świeżymi rybami, owocami morza i mnóstwem warzyw.
Polacy coraz chętniej eksperymentują z daniami i smakami, z połączeniami różnych produktów, pozornie niemającymi nic wspólnego ze sobą, w wyniku czego wychodzi coś bardzo oryginalnego i niebanalnego. W żargonie gastronomicznym nazywa się to 'kuchnia fusion'. Z takim właśnie polskim 'fusion' można spotkać się w AleGlorii, gdzie podawane są tradycyjne polskie potrawy we współczesnych wersjach, wszystkie lekkie, zdrowe i niskokaloryczne. Do najbardziej oryginalnych, o których wspomniał gość Gastrofazy, będących specjalnością restauracji, należy zapewne barszcz czerwony zakwaszony octem malinowym, serwowany z uszkami, którego farsz stanowi fasola, faworki... z karpia z sosem zabaione (sic!), marynowane przed smażeniem w głębokim tłuszczu w winie i wasabi oraz tatar ze śledzia z piernikiem staropolskim, miodem i imbirem, podawany na grzance z pumpernikla. Nie mniej zaskakujacym daniem – ze względu na wielkość - jest sznycel wiedeński... po warszawsku, którego rozmiar przekracza nieraz obwód talerza. Nie ma co dłużej dywagować, należy po prostu wpaść do restauracji i spróbować 'Polish fusion'. W AleGorii płacić można kartą albo gotówką. Więcej informacji o knajpie TUTAJ.
Dzisiejsze wydanie Gastrofazy, jak i poprzednie odcinki audycji, można odsłuchać na stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm |