114 Wieczorne Rozmowy rozpoczęły się 11 po 21-szej tak jak ostatnio z Kołobrzegu. Pytanie na dziś to „czy znalazłem swoją drogę?”. Na początku audycji Krzysztof zacytował maila (chyba od niejakiego Wojtka), z prośbą o adres poradni AA dla takich „z wyższym wykształceniem”, żeby nie było „menelstwa”. Ośmieszyło i chyba lekko zezłościło to prowadzącego, w odpowiedzi odesłał słuchacza do książki telefonicznej. Była to ostatnia transmisja z Kołobrzegu, bo w tym tygodniu Krzysztof wraca do stolicy. Jak się przekonał w Kołobrzegu też można trzeźwieć, i są tam ludzie „na tej samej drodze”. Swoja drogę Krzysztof odnalazł swoja drogę, ale za nim to się stało, nie akceptował jej, bo była nie jego. Musiało minąć trochę czasu zanim zrozumiał, że może iść po wytyczonej już drodze, oczywiście na swój sposób. Agnieszka (mama Guśki) napisała, że nigdy swojej drogi nie musiała szukać, ale zdarzyło jaj się ją zgubić i wtedy dzięki swojej córce udało jej się odnaleźć ją znowu. W gościnnym Kołobrzegu Krzyś schudł już 4 kg, i jak powiedziała Ruda waży prawie tyle, co ona. A Patryk napisał maila, w którym ostrzegał przed wpadnięciem w anoreksję. W okolicy gdzie mieszka Krzysztof, stoi latarnia morska. Ona jest dla niego symbolem jego lenistwa i niemocy. Jako miejsce, do którego nie warto dążyć i starać się, bo to długie i męczące. No i w piątek Krzysztof mozolnie wdrapał się po schodach na jej szczyt i zdobył ten psychologiczny szczyt. Był tam sam z pięknym widokiem i silnym wiatrem. Malutki synek Rudej Franek nieco rozrabiał, nie chcąc zasnąć, więc „wujek” Krzysiek ostrzegł go, że jak już wróci do Warszawy to z nim pogada, jeśli zaraz nie uśnie. Tak więc czekamy na chudego przystojniaka…;) |