Po raz 120 - sty usłyszeliśmy "Witam, mam na imię Krzysztof i jestem alkoholikiem. Następnie, ja zwykle, Krzysztof wyjaśnił, dlaczego wita się w ten sposób. Wspomniał i pozdrowił wszystkich jak to określił "młodych ludzi”, z którymi spotkał się (wraz z Rudą) w sobotę w Klubie Karuzela, na imprezie z okazji 1 rocznicy istnienia Gildii Łamaczy el konkursso. Ostatni raz był w tym miejscu 30 lat temu, na koncercie zespołu ABC. Dostało się nieco Chalskiemu za pomylenie, kim jest Ruda. Myśl na dziś to "czy działam w dobrej wierze, kierując się zawsze dobrymi motywami?" Do studia zadzwonili między innymi Marcin z Wrocławia oraz Leszek "wesołek", który stwierdził, że pije od 12 lat i jest mu dobrze, ma dobrą pracę i awansuje, etc. Czuje jednak, że nie do końca wie, co robić dalej. Krzysztof poradził mu: "jak nie wiesz, co robić to rób dzieci". W drugiej godzinie Krzysztof zaprezentował dwa wywiady z alkoholikami z Kołobrzegu. Dorotą "Faustyną" i Markiem. Dorota swoją przygodę z AA zaczęła 22 lata temu, ale trzeźwa jest od 4 lat. Na początku terapii tak bardzo chciała być trzeźwa, że przychodziła na mityngi, sześć, a czasami i siedem, razy w tygodniu przez 2 lata. W tym czasie miała duże wsparcie męża i rodziny. Porównała siebie, z tamtego okresu, do małego, nic nierozumiejącego dziecka. Marek, trzeźwy od 8 lat, na początku był odtruwany 8 dni w szpitalu, a następnie dostał skierowanie na terapię. Pierwszego mityngu, oraz 2 kolejnych miesięcy, nie pamięta, jest jakiś rodzaj amnezji. W szpitalu dostał zastrzyk, który miał być po roku powtórzony, ale dzięki mityngom i pracy nad sobą kolejne nie były juz potrzebne. Ponieważ był skłócony z rodziną to pierwsze trzeźwe święta przeżył sam. Potem stopniowo godził się (przepraszał) z rodzeństwem. Aby wreszcie na koniec, wzorem Krzysztofa, przeprosić swoją nieżyjącą matkę nad jej grobem. Krzysztof zaprosił do lektury (odsłuchania płyty Mp3) materiałów ze strony www.aa.org.pl