121. - 125. wydanie Gastrofazy - wakacyjne pasmo zastępcze
Wakacyjne pasmo zastępcze trwa. Minął właśnie kolejny tydzień, w którym Gastrofaza była obecna na antenie każdego dnia – tym razem, dla małej odmiany wieczorem, a nie przed południem.
Cały ubiegły tydzień - od poniedziałku do piątku, w godzinach 18.00 – 20.00, Paweł spotykał się ze słuchaczami, aby omówić wszystko, co najsmaczniejsze, udzielić porad mniej doświadczonym w kuchni, podzielić się swoimi pomysłami na dania mniejsze i większe, zarówno te serwowane na co dzień, jak i na specjalne okazje. A wszystko to w ramach wakacyjnego pasma zastępczego.
Należy przyznać, że lato jest niejako szczególną porą roku, w której – co nietrudno zauważyć - hormony jakby częściej burzyły się, a emocje i namiętności z większą łatwością uciekały spod kontroli i uwalniały się. Dużo nie potrzeba. Urzec może już ładna pogoda i wystarczy chwila, żeby wpaść w pełen uczuć nastrój. A skoro już taki nastanie – to wiadomo, że nie obejdzie się bez romantycznej kolacji dla dwojga, najlepiej przy świecach tworzących dodatkowo specyficzny klimat – nawet jeśli letnia burza nie spowoduje awarii prądu, która to z kolei wymusi postawienie rzeczonych na stole...
W tym tygodniu piękna aura wyjątkowo sprzyjała łamaniu serc, zakochiwaniu się i wpadaniu w ten charakterystyczny stan ducha, tak więc był powód, aby przygotować zmysłową, romantyczną kolację. A co na nią? Przede wszystkim dania z afrodyzjakami, wzmagającymi uczucie i rozgrzewającymi zmysły. Są nimi chociażby frutti di mare - małże, krewetki, ostrygi, homary, a także avocado, czosnek, miód, czekolada, niektóre przyprawy, wśród których prym wiedzie imbir i wanilia. Brak jest dokładnych danych, czy bakłażan zwany oberżyną albo... gruszką miłości jest afrodyzjakiem, ale ze względu na swoją nazwę – fakt, potoczną – został w ten sposób przez Pawła potraktowany. W końcu nie ma drugiego takiego produktu, który tak wyraźnie oddawałby już swoim określeniem to, co sobą stanowi... Bakłażan też został przerobiony na danie, a tego dnia kolacja była wyjątkowo zmysłowa...
Nie będzie chyba przesadą, jeśli sztukę kulinarną porówna się do... intymnego pożycia. W obu przypadkach ciekawe efekty przynosi czasem szczypta szaleństwa. Nawet największe ekstrema znajdą swoich amatorów i nie chodzi tu bynajmniej o smażone we fryturze karaluchy. Rozwiązanie znajduje się o wiele bliżej. Papryka... To właśnie od niej wywodzi się zdecydowana większość tzw. ostrych smaków świata. Tej dużej - normalnej i tej małej – niezwykle ostrej, zawierającej w sobie enzym powodujący wydzielanie endorfin, które kształtują uczucie zakochania i poprawiają samopoczucie, Paweł oddał swoje serce i... całe jedno wydanie wieczornej Gastrofazy. Przy tej okazji nie mogło oczywiście zabraknąć przepisów na dania meksykańskie, w których tradycyjnie występują ostre papryczki chilli i jeszcze bardziej wyraziste w swoim ostrym smaku jalapeno.
Swoje zdecydowane ‘pięć minut’ miały w ubiegłym tygodniu sery – żółte i białe, twarde i miękkie, pleśniowe, wytwarzane z mleka krowiego, owczego, a od stosunkowo niedawna - nawet koziego. Na świecie znanych jest kilkaset gatunków sera, w samej kuchni francuskiej rozróżnia się ich ponad trzysta. Poza Francją słynie z nich Szwajcaria, Włochy czy też Holandia. W kuchniach świata znajdują odpowiednie zastosowanie w przekąskach, zapiekankach, sałatkach, zupach, sosach. Paweł przerabiał je na pyszne danie, biorąc na warsztat camembert, grecką fetę, bułgarski sirene i kaszkawał, nasz rodzimy oscypek i cypryjski halami.
W tym mijającym tygodniu Mistrz nie tylko odbył parę podróży kulinarnych po kuchniach świata, nie zapominając oczywiście o wspaniałej kuchni polskiej, ale także przyjmował w studiu Gastrofazy gości, w tymże świecie bywałych. Należy przyznać, że były to wyjątkowo smakowite podróże - w czasie i przestrzeni.
Następne spotkanie z Pawłem w knajpie Antyradia już w najbliższą niedzielę, o stałej dla programu porze, czyli w godzinach 10.00 – 14.00.