129. (wakacyjne) wydanie Gastrofazy - Na wojskowe święto
Dzisiaj dzień Wojska Polskiego. Parady, defilady, a po nich - należałoby coś zjeść.
Powszechnie wiadomo, że żadna impreza z wojskiem w tle nie może obejść się bez... grochówki i bigosu. Te dwie właśnie klasyki rządziły dzisiaj w Gastrofazie. Paweł – przy pomocy słuchaczy - gotował zawiesistą, pachnącą grochówkę 'wojskową', z obowiązkową wkładką z kiełbasy lub boczku wędzonego oraz jej alternatywną – na lato – wersję, czyli zupę-krem z zielonego groszku. Obie można podawać w różny sposób, ale tę drugą - typowo letnią - serwuje się zazwyczaj również z groszkiem, tyle, że... ptysiowym. Czy to ma coś wspólnego z modną obecnie kuchnią fusion?
Inną dumą narodową, wszechobecną na naszych stołach przez okrągły rok, jest bigos. On też lubi występować na imprezach masowych - w tym z udziałem wojska, towarzysząc często grochówce. Przepisów na tę polską potrawę z kwaszonej kapusty jest tyle, ilu kuchcików. Każdy ma swój wypróbowany i sprawdzony patent, a niektóre przepisy na bigos są kultywowane w polskich rodzinach od pokoleń. Ponoć najlepszy jest bigos na winie... co się nawinie, wędruje do gara, ale trudno wyobrazić go sobie bez dużej ilości mięs wszelakich, kiełbasy, grzybka suszonego i suszonych śliwek lub powideł. Co poniektórzy nie wyobrażają go sobie bez odrobiny czerwonego wina. Jedno jest pewne - najlepszy jest odgrzewany.