130. (wakacyjne) wydanie Gastrofazy - Coś na ochłodę
Znowu zrobiło się gorąco. Nie wiadomo, czy na długo, czy na krótko, ale gwałtownie powróciło lato.
W takie upalne dni nie ma nic pyszniejszego od zupy owocowej – słodkiej, orzeźwiającej i aromatycznej. Właśnie takie – według własnych pomysłów i z przepisów słuchaczy - Paweł serwował w dzisiejszym, popołudniowo-wieczornym, paśmie smakoszy życia. Dla ochłody, bo duszno i gorąco. W gastrofazowej knajpie pojawiła się więc zupa wieloowocowa z drobnym makaronem, zupa jagodowa... z udziałem borówek amerykańskich, zupa truskawkowa z... pieprzem (pełen odlot) i złota zupa z brzoskwini.
Zupełnie inne zupy i inne dania przyniosły ze sobą Olimpia i Monika z rumuńskiego Instytutu Kultury w Warszawie, które przybyły do Gastrofazy, aby dokończyć pogaduchy o tym, co w Rumunii godne zobaczenia i spróbowania. Poprzednia ich wizyta - w poniedziałek 13 sierpnia - była trochę pechowa i w związku z kłopotami technicznymi zakończyła się niespodziewanie szybko.
Obie panie zachęcały słuchaczy do odwiedzenia ich kraju i kusiły przysmakami kuchni rumuńskiej. Okazuje się, że w Rumunii jest sporo ciekawych rzeczy do jedzenia oraz picia i dobrze byłoby o tym wiedzieć, wybierając się w tamtą stronę. Przede wszystkim, Rumuni mają wspaniałe wina i nalewki owocowe, zwane w niektórych regionach kraju palinkami. Można ich spróbować razem z zakuską, czyli przystawką. Na pewno specjalnością kuchni rumuńskiej, niemalże symbolem kulinarnym Rumunii, są ciorby – po prostu zupy. Wszystkie są bardzo treściwe, zawierają w sobie mnóstwo warzyw i obowiązkowo małe pulpety mięsne, przeważnie z wieprzowiny. W osobnej miseczce podaje się do takiej zupy śmietanę. Na antenie Paweł degustował ostrą ciorba de perisoare.
Nie mniejszym przysmakiem jest mamałyga – potrawa przyrządzana z kaszy kukurydzianej, ugotowanej na gęsto, podawanej z białym, owczym serem podobnym do fety. Nosi on nazwę telemea. Mamałygę serwuje się solo lub z sarmalami, czyli małymi gołąbkami z mięsa i ryżu, zawijanymi w liście kwaszonej kapusty lub liście winorośli.
I tak oto, kulinarny szlak Rumunii został przetarty.