133. (wakacyjne) wydanie Gastrofazy - zielona panna
Dzisiejsze spotkanie w Gastrofazie przebiegało w rześkim klimacie... zielonej sałaty.
Zasłużyła na uwagę Pawła swoją lekkością i powabem, którym niewątpliwie przyciąga, a także możliwościami wykorzystania jej w kuchni. Wystąpiła w rozmaitych ilościach i konfiguracjach - solo i przerobiona na smakowite kompozycje, polana tylko dobrą oliwą i sokiem z cytryny lub też przygotowanym specjalnie sosem, albo też obkładana mięsem, serem, jajkiem lub innymi warzywami.
Sałata... Jest jej całe mnóstwo rodzajów. W Polsce jest znana (przynajmniej na dworze królewskim) od czasów Jagiełły – czego dowodzą ponoć rejestry królewskie. A więc to nie królowa Bona nauczyła Polaków jeść tę roślinę warzywną... Ktokolwiek by to nie był, dużo miał w sobie mądrości. Sałata zawiera bowiem w sobie kopalnię witamin oraz soli mineralnych.
Mówiąc o sałacie ma się zazwyczaj na uwadze sałatę głowiastą, występującą w trzech formach – jako krucha, masłowa i długolistna rzymska – bardzo delikatna i niezwykle chrupka, o intensywnym, ciemnozielonym kolorze, stanowiąca podstawę kultowego sosu Cezara. Wiele rodzajów sałaty przywędrowało do Polski z innych krajów i doskonale się u nas zaaklimatyzowało. Ot, chociażby sałata lodowa, którą można kupić przez cały rok. Pochodzi ona ze Stanów Zjednoczonych, ma naprawdę wielu zwolenników. Są też inne rośliny warzywne, które można zaliczyć do rodziny sałat, chociaż tak naprawdę... nimi nie są. Mowa tutaj o pikantnej w smaku rukoli, roszponce czy radicchio, pokrewnej cykorii. Z nich też można tworzyć wspaniałe i smakowite kompozycje, będące przekąską lub dodatkiem do dania głównego.
Amatorką sałat wszelakich jest także Aleksandra Kozeł, niespodziewany i niezapowiadany gość tego wydania Gastrofazy, bliżej nieznana aktorka młodego pokolenia.