134. (wakacyjne) wydanie Gastrofazy - w klimacie imbiru
Zapachniało trochę tą przyprawą, ale dopiero w drugiej części dzisiejszego wydania Gastrofazy. Przedtem, z okazji przypadającej 21 sierpnia rocznicy ustanowienia Hawajów pięćdziesiątym stanem USA – odrobina ananasa.
Co ma piernik do wiatraka i co mają Hawaje do ananasa? Ano, mają. Najlepsze odmiany tego słodkiego i niezwykle aromatycznego, a przede wszystkim zdrowego i nietuczącego owocu, rosną właśnie na Hawajach. Ananas miał już swoje małe pięć minut w Gastrofazie – KLIK . Dzisiaj Paweł przygotował z niego ostry sos, podobny do sosu chutney, który doskonale pasuje do mięs lub do grillowanej ryby.
Imbir zaistniał w dzisiejszej Gastrofazie za sprawą jej gościa specjalnego. Był nim Marcin Faliński – twórca i właściciel restauracji o tej właśnie nazwie, otwartej zaledwie cztery tygodnie temu w podwarszawskim Legionowie. Gość Pawła jest wyjątkowym smakoszem tej przyprawy, która poza zastosowaniami kulinarnymi, posiada jeszcze właściwości lecznicze, a także jest uważana za afrodyzjak.
Wyjątkowe upodobanie właściciela Imbiru do... imbiru znalazło swoje odzwierciedlenie w restauracyjnym menu – wiele jest podobno w nim dań imbirem przyprawionych. Trzy z nich zaistniały dzisiaj w Gastrofazie. Pawłowi przyszło degustować krewetki black tiger na bułce, tatar z imbirem zamiast musztardy oraz polędwiczki z grzybami leśnymi. Można powiedzieć, że podniebienie Mistrza zostało ukontentowane - to dało się odczuć. Warto więc chyba używać imbiru w kuchni.