135. (wakacyjne) wydanie Gastrofazy - z wizytą u sąsiadów zza Odry
Niedawna, krótka podróż służbowa Pawła do Berlina ukierunkowała niejako dzisiejszą Gastrofazę. Tematem przewodnim mogły być tylko Niemcy.
Podróżując po wszystkim, co pyszne i godne naszej uwagi, trafiliśmy do stolicy naszego zachodniego sąsiada. Krótka to była wizyta, bo i pobyt Pawła w Niemczech nie był długi. Potwierdzają się wcześniejsze spostrzeżenia – KLIK , że w bardzo pożywnej kuchni niemieckiej dominuje wieprzowina i ziemniaki, w tym absolutne przysmaki – golonka (Schweinehaxe) i kiełbasa (Wurst), piwo to narodowy napój Niemców, a Kartoffelsalat – to po prostu tradycja, którą kultywuje się od niepamiętnych czasów.
Należy przyznać, że Pawłowi raczej trudno było wyrobić sobie pogląd, co najchętniej jadają Niemcy, bo i czasu było mało na dogłębne zbadanie tematu, a i sam Berlin – centrum życia politycznego, siedziba rządu federalnego - ze swoimi przybytkami gastronomicznymi nie daje pełnego obrazu kulinarnej mapy Niemiec. Jedno dało się zauważyć - bardzo popularne są tutaj kuchnie innych narodów – chociażby kuchnia włoska i turecka, przybyłe swojego czasu do Niemiec wraz z włoskimi i tureckimi gastarbeiterami. W samym Berlinie jest ponoć 700 restauracji włoskich, a tureckie kebaby - zwane w języku Goethego Döner, można dostać na każdym kroku w małych barach, oferujących fast foody - Imbissach. Wydaje się, że przysmaków kuchni niemieckiej należy szukać z dala od wielkich miast, albo... mieć na to więcej czasu.
Spostrzeżenia te potwierdził gość specjalny Gastrofazy – Michał Jaranowski, korespondent niemieckiego radia Deutsche Welle, który w Niemczech mieszkał przez kilkanaście lat i wiele wie na temat życia, tradycji i zwyczajów naszych sąsiadów. Z nim pojechaliśmy... tanimi liniami lotniczymi w głąb Niemiec, napić się dobrego niemieckiego piwa i równie wspaniałych win - reńskiego i mozelskiego. Gość przyznał szczerze, że za kuchnią niemiecką nie przepada.