138. wydanie Gastrofazy - co jada bożyszcze kobiet...
Przyćmił swoją osobą wszystkie smakowitości, jakie zaistniały w tym wydaniu Gastrofazy, stając się od razu głównym jej smakołykiem.
Młody, przystojny, posiadający głos, od którego można zemdleć. Znany i sławny, a jednak skromny i unikający rozgłosu i dużych skupisk ludzkich, chyba, że... jest to widownia w teatrze. Uwielbiany przede wszystkim przez kobiety, ale podziwiany przez wszystkich za role, które przyszło mu grać w dotychczasowych filmach czy inscenizacjach teatralnych. Mowa o gościu specjalnym tego wydania Gastrofazy - Michale Żebrowskim, bohaterze drugiej części audycji. Ale po kolei. Zanim on zaistniał w studio, trochę się jednak wydarzyło...
Miały swoje miejsce w Gastrofazie kobiece udka, dlaczego nie miałyby zaistnieć piersi, tyle że... kurze. Jędrne, ładne, świeże też mogą być inspiracją dla niejednego kucharza, chociaż mówi się o nich, iż same w sobie są banalne, prozaiczne, nie stanowią szczególnej eksplozji smaku. Zdaniem znawców tematu, są przede wszystkim mięsem zdrowym – bo chudym. Z tego względu piesi kurze znajdują uznanie wśród wielu, którzy bezwzględnie muszą zachowywać dietę. Potrawy z nich przygotowuje się w prosty sposób i stosunkowo szybko i tylko w zależności od inwencji twórczej kucharza zależy, czy będą klasyczną obiadówką – kotletem w panierce, stylizowanym na schabowego, czy też potrawą godną rautów i przyjęć na szczególne okazje. Zresztą i wspomniana panierka nie musi być taka zupełnie pospolita i banalna, o czym można było przekonać się podczas audycji. Wystarczy zastąpić bułkę tartą płatkami kukurydzianymi i płatkami migdałowymi, albo wykorzystać do obłożenia kurzych piersi bądź to ziarno sezamowe, bądź zmielone orzechy.
Pomysłów na dania z piersi kurczaka jest mnóstwo. Mogą zaistnieć na talerzu jako przekąska i danie obiadowe lub kolacyjne, mogą być dodatkiem do zielonej sałaty i jednym ze składników różnych innych sałatek, mogą być szaszłykiem, kotletem, klopsem w sosie. Ich smak podnoszą przyprawy i intensywnie pachnące zioła lub warzywa albo też grzyby, z którymi piersi kurczaka doskonale kompononują się i tym samym nabierają nowego wyrazu i zupełnie nowego smaku. Można je gotować, smażyć, dusić, zapiekać oraz grillować. W tym wydaniu Gastrofazy, piersi były bite, miętoszone, bezceremonialnie krojone, bejcowane i marynowane, a także obkładane dodatkami. Przytulić się do nich mogły grzyby i warzywa, a także niebanalne owoce. Paweł szalał w kuchni, proponując co raz to nowe potrawy.
Pysznie było do 12.00, czyli do czasu przybycia do studia gościa specjalnego. Potem było przepysznie, gdyż to on stał się głównym przysmakiem audycji i... przedmiotem szaleństwa, głównie kobiet - w każdym wieku zresztą. Nie da się ukryć, interesujący to był gość, bo zupełnie nierozpracowany kulinarnie i przez to wzbudzający ogromną ciekawość swoim podejściem do jedzenia - jako takiego - i do sztuki kulinarnej w ogóle. I co się okazało?
Michał Żebrowski ponoć nie zna się na kuchni, stawia w niej pierwsze kroki i bardziej się uczy dopiero niż sprawia przyjemność zaproszonym do siebie gościom przygotowywanymi własnoręcznie potrawami, ale wynika to z faktu, że dopiero teraz udało mu się nareszcie skompletować niezbędny sprzęt w jego kawalerskiej kuchni. Lubi jednak gotować, a zdecydowanie jest zakręcony na punkcie kuchni chińskiej, jako i Chin. Jest zafascynowany tym azjatyckim krajem i przeobrażeniami gospodarczymi, jakie w nim zachodzą. Chiny to kulinarny raj – przekonał się o tym sam, odwiedzając Pekin i parę innych miast chińskich jakiś czas temu. Od tej wizyty zaczęło się jego zainteresowanie kuchnią chińską i odkrywanie jej smaków. Nie wszystkie chińskie smakołyki lubi, ale do nielubianych nie należy wołowina po seczuańsku i te dania, które są doprawiane imbirem. Mózgu małpy nie jadł, jako i... penisa jelenia w karmelu czy... potrawki z psiny, ale do dziś pamięta smak zupy z gniazd jaskółczych. Próbował też... robactwa.
Michał Żebrowski jedzenie traktuje jako paliwo. Je bardzo szybko – zgodnie z powiedzeniem 'jaki kto do jodła, taki do roboty'. W jego codziennym menu nie może zabraknąć warzyw – je ich bardzo dużo. Dużo też pije kawy – wściekle mocnej, ale nie może odmówić sobie tej 'nakrętki' kawowej, a poza tym lubi smak kawy, którą pija z cukrem. Ponieważ jest słodyczolubny, to do filiżanki małej czarnej z przyjemnością zjada szarlotkę – jego ulubione słodkie małe co nieco poza czekoladą. Lubi też podgryzać orzechy, a z owoców – brzoskwinie, pomelo (rodzaj grejpfruta) i liczi (chińska gruszka). Pieczywa raczej unika. Prowadząc smutny kawalerski żywot, stołuje się zazwyczaj na mieście. Ma wybrane miejsce, gdzie jada codziennie - w zaciszu – śniadania. Bywa też tam, gdzie można spotkać highlife stolicy, ale nie lubi za bardzo takich miejsc, nie przepada za zaglądaniem mu w talerz i skupiania uwagi na swojej osobie, co wydaje się być nieraz nieuniknione. Ach, ta sława...
Smakosz życia, także kulinarnego, z rozrzewnieniem wspominał swoje smaki dzieciństwa – ziemniaki po góralsku z bryndzą, tłuste mleko, prawdziwe oscypki z brusznicą oraz jagody z makaronem i śmietaną. Smaki dzieciństwa to przede wszystkim dania kuchni polskiej, gdyż taka była w jego rodzinnym domu. Potem miewał różne fazy – w czasie studiów był mięsożercą, po podróży do Włoch odkrył, że nie ma nic pyszniejszego niż włoska pasta z parmezanem, a w czasie wakacji we Francji objadał się ostrygami. Na romantyczną kolację we dwoje, przy świecach, przygotowałby coś z chińszczyzny, ale poszedłby w jakość, nie w ilość, żeby był dobry wstęp do rozkoszowania się... wspólną rozmową. W ogóle nie lubi przesady w kuchni - rozgotowanych warzyw, dań zbyt mocno przyprawionych solą, pieprzem, czy nawet ulubionym imbirem.
Tak słuchaczom Gastrofazy przedstawił się Michał Żebrowski, smakosz kulinarny. Tej audycji należało obowiązkowo wysłuchać i... można w dalszym ciągu ją odsłuchać na stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm.