Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 19 2012 00:19:22
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



139 Wieczorne Rozmowy
Wieczorne RozmowyDziało się, oj działo dzisiejszego wieczoru. Wysłuchaliśmy kolejnych rozmów ze Zlotu Radości w Sierakowie, a także rozmowy z Wiktorem Osiatyńskim autorem świeżo wydanej książki I grzech i choroba i..., a choć do świąt jeszcze daleko, Krzysztof z Rudą rozdawali dziś prezenty. ;) Oczywiście nie mogło zabraknąć też wypowiedzi słuchaczy, którzy tego wieczoru mogli porozmawiać o akceptacji samego siebie.

Refleksja na dziś: Czy choć po części siebie akceptuję?

Jak to więc jest z tą akceptacją wśród słuchaczy Wieczornych Rozmów. Okazało się, że sporo jest tych, którzy akceptują siebie przynajmniej po części, a akceptacja ta sprawia, że życie jest łatwiejsze, inni dopiero uczą się tej akceptacji i nie przejmowania się nadmiernie krytyką ze strony otoczenia. Słuchacze sporo mówili także o szczególnych osobach, napotkanych na ich drodze, które pomogły im zrozumieć, że oni także są wyjątkowi, a akceptacja samego siebie jest możliwa.

I tak Grażka napisała, że na dzień dzisiejszy akceptuje siebie. Pogodziła się z życiem takim jakie jest. Akceptacja i poddanie otworzyły jej drogę do nowego życia, znalazła swoje miejsce i nauczyła się, aby nie zmieniać na siłę tego czego zmienić się nie da. Tymczasem Krzysiek z Mysłowic, stwierdził że częściowo siebie akceptuje, ale na pewno nie jest z siebie w stu procentach zadowolony. Przyznał, że powodem jego niskiej samooceny było to, że porównywał się z ojcem, który był dla niego wzorem we wszystkim. Dwa lata temu w trakcie terapii miał okazję porozmawiać z pewnym księdzem. To on właśnie uświadomił mu, że nie może porównywać się z ojcem, bo nigdy nie będzie taki jak on i wcale nie musi być, nie znaczy to, że jest gorszym człowiekiem. Po prostu każdy człowiek jest inny. Na pewno miał rację. Także Kazik opowiedział o swojej drodze, jaką musiał przebyć, aby dojść do akceptacji własnej osoby. Zaczynał trzeźwieć w więzieniu i przez prawie 2 lata uważał, że skrzywdził w życiu tylu ludzi, że nie jest godny nawet wejść do kościoła. Pomogła mu rozmowa z więziennym kapelanem, który wbrew jego obawom nie oskarżał go, ale przytulił i ucieszył się, że Kazik zdecydował się do niego przyjść. Dziś Kazik dzięki terapii akceptuje siebie w pełni i świadomie i nawet jeżeli coś w życiu mu nie wychodzi to nie zadręcza się, ale prosi Siłę Wyższą o wsparcie.
Marcin natomiast przedstawił nieco inne spojrzenie na akceptację samego siebie. Zawsze wydawało mu się, że powinno się akceptować się siebie w całości, ale teraz już tak twardo przy tym nie obstaje. Kiedyś był tym, który pouczał innych jak powinni żyć, że trzeba być odważnym i akceptować siebie, sam miał się za odważnego. Okazało się jednak, że w chwili próby to on stchórzył, a jego akceptacja własnej osoby okazała się tylko pozorna. Doszedł do wniosku, że lepiej jest zaakceptować siebie chociaż troszeczkę, nawet w niewielkiej części. Marcin twierdzi, że chociaż nie jest to może tak ekscytujące, ale za to o wiele trwalsze. Jaras napisał, że przez wiele lat słyszał od ludzi ze swojego otoczenia o tym jaki z iego nieudacznik, aż w końcu sam w to uwierzył, a nawet zaczął sobie i innym udowadniać, że tak właśnie jest. Stracił wiarę w to, że w życiu spotkać go może jeszcze coś dobrego. Dzięki pomocy i wsparciu innych udało mu się uwolnić od chorego myślenia, które określił jako "kanałowe". To od nich uczył się tolerancji i akceptacji siebie.
Według Wojtka natomiast tym co utrudnia akceptację samego siebie i świata są urazy i gniew. Wojtek napisał, że w osobistym planie terapii miał punkt, który zawierał sposoby radzenia sobie z własną złością. Uważał, że nie ma nad czym się tu rozwodzić, ale okazało się, że on swoje żale i złości tłumił w sobie i trudno było mu przyznać, że właśnie to mu przeszkadzało. Leszek z Nysy zaliczył się do grona tych, którzy godzą się z tym, jacy są. Nie zawsze jednak tak było. Kiedy pił wydawało mu się, że jest skrzywdzony przez los, że wszyscy się go czepiają, nikt go nie rozumie. Twierdził, że Bóg go opuścił, a całe jego życie nie ma sensu, że bez względu na to jak bardzo będzie się starał i tak spotka się tylko z krytyką. Takie podejście dawało mu wspaniały powód do picia i usprawiedliwiania się. Dziś nie pije i wie, że dzięki temu życie mu nie ucieknie. Leszek akceptuje siebie, a także akceptuje swoją chorobę i pracuje nad nią. Podobnie Janusz, który dodaje, że pamięć o tym jak wyglądało jego życie zanim przestał pić pomaga mu w akceptacji siebie, choć nadal jest wiele rzeczy, które chciałby zmienić.

Spośród rozmów z Sierakowa dziś słuchaliśmy Ewarysta z Hamburga, Małgosi z Wrocławia oraz Mirka.

Ewaryst, który nie pije już od 10 i pół roku zapewniał, że w Hamburgu można trzeźwieć i to zarówno po polsku jak i po niemiecku. Jego spotkanie z AA zaczęło się właśnie z grupami niemieckimi, potem dopiero, gdy na prośbę swojego sponsora przyjechał do Polski jako tłumacz, zetknął się po raz pierwszy z polskim AA, o którego istnieniu pijąc i mieszkając wcześniej w Polsce nie wiedział. Po powrocie do Niemiec skontaktował się z polskojęzyczną grupą AA działającą w Hamburgu i był jednym z założycieli drugiej takiej grupy. Dziś w Hamburgu działają już 3 grupy AA. Wspominał też o spotkaniach polskojęzycznych spotkaniach w Carlsbergu, o których w zeszłym tygodniu mówił też Udo. Jak okazuje się także w Niemczech nie jest łatwo dostać się alkoholikowi na detoks "z biegu". Ewaryst opowiedział o tym jak w zeszłym tygodniu odwoził na detoks kobietę, która przez 10 dni piła w zamknięciu i zadzwoniła prosząc o pomoc. Kobieta ta już czterokrotnie wcześniej prosiła o odwiezienie jej do szpitala, ale w za każdym razem w ostatniej chwili zmieniała zdanie. Tym razem jednak pozwoliła się zabrać. Ewaryst opowiadał o tym jakie problemy mieli w szpitalu, gdzie musieli spędzić 7 godzin nim ją przyjęto i o szeregu zastrzeżeń jakie wysuwali lekarze. Ostatecznie udało się i z tego co wie Ewaryst kobieta ta od trzech tygodni nie pije. Ewaryst stwierdził, że gdy wyszedł wtedy ze szpitala podziękował Sile Wyższej, że oszczędziła mu takiego doświadczenia i że on sam nigdy nie musiał czegoś takiego przeżywać.

Ewaryst zapraszał na spotkania polskojęzycznych grup, które w Hamburgu odbywają się zawsze o godz. 19, we wtorki w hamburskiej centrali AA, w środy przy kościele Świętego Krzyża oraz w czwartki przy Kościele św. Franciszka. Można też kontaktować się telefonicznie z centralą AA, albo przyjść tam bezpośrednio i nawet łamanym niemieckim zapytać o polskie grupy, a tam na pewno ułatwią takiemu komuś kontakt z jedną z takich grup. Ewaryst zapewnia, że jak już tylko zrobi się ten pierwszy krok to nie będzie problemem nawet, aby ktoś przyjechał i podwiózł na spotkanie kogoś, kto jeszcze nie orientuje się w mieście.

Małgosia opowiedziała krótko o swojej drodze do trzeźwości. Przez alkohol porzucił ją mąż, który nie miał już siły znosić jej ciągów. W końcu zgłosiła się na odwyk, przeszła zamkniętą ośmiotygodniową terapię i zaczęła chodzić na mityngi. Wspominała o bardzo dobrych sponsorach, jakich miała szczęście spotkać. Małgosia zachęcała wszystkie pijące dziewczyny z okolic Wrocławia, aby przełamały wstyd i przyszły na pierwszy mityng. Zapraszała do swojej grupy "Maria Śnieżna" spotykającej się przy ul. Rejtana. Małgosia nie pije już od 10 lat.

Mirek przyjechał do Sierakowa z Monachium, gdzie co niedzielę chodzi na spotkania polskiej grupy AA. Mówił o tym, że odkąd nie pije zaczęło się dla niego zupełnie nowe życie i chociaż czasem jest ciężko, to i tak najgorszego dnia ze swojego trzeźwego życia nie zamieniłby na najlepszy dzień z tamtego zamkniętego już dziś okresu. Mirek zaczął trzeźwieć w Polsce w Kędzierzynie skąd pochodzi. Tam chodził na mityngi AA, a dzięki poznanym tam przyjaciołom trafił na spotkania Intergrupy we Wrocławiu. Było to dla niego duże przeżycie Mówił o tym jakie wrażenie zrobił nim spotkany tam człowiek, który nie pił już cztery lata. Mirek będąc na początku swojego trzeźwego życia nie mógł wprost uwierzyć, że można tyle czasu nie pić. Dziś już wie, że można żyć bez alkoholu. Mirek podkreślał jak pomogli mu przyjaciele, którzy nie pozwolili mu odejść. W pierwszym okresie swojego trzeźwienia, gdy zjawił się w AA, myślał o tym, że może pobędzie tam tylko trochę, że może nauczy się kontrolować ilość pitego alkoholu, że roczny urlop od alkoholu to już wystarczająco długi czas. Dziś Mirek nie mówi już o urlopie, ale o rozwodzie z alkoholem. W październiku minie 17 lat jego trzeźwości.

W drugiej godzinie wysłuchaliśmy też wywiadu z Wiktorem Osiatyńskim, profesorem prawa konstytucyjnego, alkoholikiem trzeźwym od 24 lat. Krzysztof był w zeszłym tygodniu na promocji jego najnowszej książki I grzech i choroba i..., gdzie udało mu się zamienić kilka słów z autorem. Rozmawiali m. in. o tym skąd wziął się tytuł I grzech i choroba i... .Książka ta jest swego rodzaju odpowiedzią, na pierwszą książkę tego autora, która nosiła tytuł- Alkoholizm- grzech czy choroba. Gdy tamta ostatnia ukazywała się w 92' roku większość ludzi była przekonana, że alkoholizm to raczej grzech. Wiktor obstawał wtedy na stanowisku, że jest to bardziej choroba. Potem jego myślenie trochę się zmieniło i przez wiele lat uważał, że nie jet to ani grzech ani choroba i taki tytuł zamierzał pierwotnie nadać swojej książce. Tym niemniej w czasie pracy nad nią doszedł do wniosku, że byłoby to jednak nieprawdą, że alkoholizm to w rzeczywistości i jedno i drugie, a nawet te dwa słowa nie określają go jeszcze w pełni. Stwierdził, że alkoholizm to przede wszystkim brak umiejętności życiowych takich jak chociażby wyrażanie własnych emocji, budowanie więzi z innymi ludźmi. Jak zaznacza Wiktor, nie każdy kto nie ma takich umiejętności musi być alkoholikiem, ale każdy alkoholik ma właśnie takie problemy i każdy trzeźwiejąc musi się takich umiejętności uczyć. To właśnie brak umiejętności życiowych kryje się pod trzema kropkami w tytule I grzech i choroba i.... Cała książka jest interpretacją dwunastu kroków dokonaną przez Wiktora w oparciu o jego doświadczenia i przemyślenia. Ostanie dwa rozdziały są, jak to określił autor, bardziej eseistyczne. Mówią o odpowiedzialności oraz dotykają kwestii duchowości w jej różnych odcieniach jako jednej z umiejętności życiowych.
Wiktor obiecał, że gdy będzie miał trochę wolnego czasu odwiedzi studio Wieczornych Rozmów i wtedy będziemy mogli liczyć na dłuższą rozmowę. Krzysztof zdradził, że umówili się wstępnie na 8 lipca.

Zapomniałabym wspomnieć jeszcze o prezentach. Kilku spośród słuchaczy otrzymało od Krzysztofa właśnie najnowszą książkę Wiktora Osiatyńskiego I grzech i choroba i.... Obdarowanym gratulujemy. :)

Mimo napiętego planu dzisiejszych Wieczornych Rozmów starczyło miejsca jeszcze na obiecaną perełkę, którą było Rockit w wykonaniu Herbie Hancock'a. Kto przegapił może nadrobić zaległości TU . ;)
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Poznań, Undergroundowa Scena Muzyczna...
Poznań - Sounds No Mercy W Undergroun...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję