Krzysztof wprawdzie chory, co było słychać w głosie, ale że przeziębienie to nie to samo co trzęsienie ziemi, więc nie powstrzymało go to przed zjawieniem się po raz 140 w studiu, aby porozmawiać ze słuchaczami Wieczornych Rozmów tym razem o popełnianiu błędów, wyciąganiu wniosków i głupocie.
Refleksja na dziś - czy przestałem być głupcem?
W głosach słuchaczy dosyć często przewijało się stwierdzenie, że w okresie, kiedy pili uważali się za najmądrzejszych i wszechwiedzących. Tak mówił m. in. Maciek z Wrocławia, który przestał już uważać, że ze wszystkim najlepiej poradzi sobie sam i dziś już nie wstydzi prosić sie o pomoc. Także Jacek z Szopienic, który przyznał, że dziś umie zwrócić się do Boga, czego wcześniej nie potrafił, a mądrości uczy się słuchając tego, co mówią inni.
Było też nieco o podchodzeniu do gorącego pieca... na którym każdy alkoholik, musi się sparzyć mimo przestróg słyszanych od innych, którzy już się sparzyli. Właśnie o tym mówił Leszek, który przyznał, że często łapie się na własnej głupocie, kiedy chce za wszelką cenę udowodnić sobie i innym, że to on tu rządzi. Wbrew temu co wynikało z tego, co słyszał od innych, wbrew radom przyjaciół, którzy mówili mu by unikał miejsc, gdzie jest alkohol, w zeszłą sobotę wybrał się na wesele, gdzie wódka lała się strumieniami. Wprawdzie nie napił się, ale po tym weselu miał sny o wódce. Teraz zastanawia się, po co mu to właściwie było, a z drugiej strony wie, że będzie się musiał nauczyć żyć obok alkoholu, który gdzieś tam zawsze będzie się przewijał. Leszek stwierdził, że w swojej trzeźwości to on jest największym zagrożeniem dla samego siebie i mimo wszystko głupcem. Ale wie, że nie może uważać się za pępek świata i słuchać tego co mówią inni.
O słuchaniu innych mówił też Ferdek. Przyznał, że dosyć często mówi na spotkaniach o sobie, że jest specyficznym głupkiem. Zdaje sobie sprawę z tego, że będzie źle jeżeli nie będzie słuchał innych. Dosyć wcześnie doszedł do wniosku, że lepiej słuchać nie błądzić, ale to było za mało, aby przestać być głupcem. Do tego koniecznym było, aby zrozumiał i zaakceptował doświadczenia innych. Musiał przyznać, że bywał głupkiem, który nie korzystał z tego co mówili inni, tylko robił po swojemu.
Byli też słuchacze, którzy na postawione w temacie pytanie odpowiadali zdecydowanie twierdząco. Wśród nich była Grażka, która pozbyła się strachu, który zawsze ją obezwładniał. Dziś zastąpiła go dla niej wiara. Jak mówi Grażka - głupota jej nie lubi, odeszła sobie w siną dal.
Jaras nie uważa samego popełniania błędów za głupotę. Głupotą jest dla niego popełnianie tych samych błędów, stanie w miejscu i kierowanie się skrajnościami, a więc te cechy, które w okresie, gdy pił ściągały go w otchłań autodestrukcji. Czasem jeszcze popada w pokręcone myślenie, ale dzięki pomocy przyjaciół, w końcu wychodzi na prostą. Aby uchronić się od siebie takiego, jakim był wcześniej, trzyma więc z tymi, którzy mogą być dla niego przykładem, ale także z tymi, którzy chcą brać przykład z niego, bo to oni pokazują mu co jest w nim dobrego. Jaras szczerze przyznaje, że nigdy nie będzie doskonały, ale doskonałość jest dla niego wzorcem i to ona wyznacza mu cele w życiu.
Również Paweł stwierdził, że nie jest ideałem, ale rzadziej popełnia te same błędy z nadzieją, że osiągnie inny skutek. Na dziś wie, że skutek będzie ten sam i ta wiedza pomaga mu wielokrotnie w poszukiwaniu innego rozwiązania. Podobnie Agnieszka stwierdziła, że nadal bywa głupcem, ale coraz rzadziej. Potrafi powiedzieć, kiedy i dlaczego głupota ją dopada, a także jak sobie z nią poradzić. Także Darek mówił o tym, że łapiąc się na głupocie potrafi dziś wyciągać wnioski, które pomagają mu w pracy nad sobą.
Na koniec głos zabrał też sam Krzysztof, który zaliczył się do grupy tych, którzy kiedy pili uważali się za najmądrzejszych. Dziś nie zgodziłby się, gdyby ktoś nazwał go głupim, tak jak nie zgadza się z tym, że człowiek całe życie się uczy, a umiera tak samo głupi jakim był na początku. Bardziej skłania się do stwierdzenia, że wszystko co w życiu nas spotyka zbliża do mądrości. Krzysztof mówił o tym, jak ważne było dla niego nauczenie się, aby słuchać innych i wyciągać wnioski także z cudzych doświadczeń. Wspominał o tym, jak bardzo denerwowało go, gdy na spotkania przychodzili ludzie i mówili, że mieli tzw. "wpadkę", a wtedy zawsze znajdował się ktoś, kto mówił im: "Dziękuję, że przyszedłeś, to Ty wypiłeś za mnie". Dzisiaj już wie, że to była prawda, że każdy taki człowiek, był dla niego w rzeczywistości lustrem, takim żywym przypomnieniem tego, co może się stać z nim samym gdy sięgnie po alkohol.
Dzisiejszą perełką muzyczną był Keith Jarrett - Round Midnight. |