Ponieważ wybory to nie to samo co trzęsienie ziemi, również dziś wieczorem jak zawsze w studiu zjawił się Krzysztof. Po drugiej stronie stołu zamiast Rudej zasiadł jednak wyjątkowo Maciek Michałowski. A słuchacze mogli porozmawiać o sposobach wyrażania dobra.
Pytanie na dziś- Jak wiele dobra dziś wyraziłem?
Kilkoro słuchaczy odpowiadając miało wątpliwości co do tego, w jakich jednostkach należy mierzyć dobro. Jednakże jednostka wydaje się nie mieć tutaj żadnego znaczenia. Słuchacze Wieczornych Rozmów wyrażają dobro na wiele różnych sposobów. Dla Anuli jednym z nich jest zabawa z pięcioletnim bratem. Agnieszka z kolei daje dobro w uśmiechu, który mimo wszystko rzadko ją opuszcza. Optymizm jest jej mocną stroną. Bez tego dobra przekazywanego w uśmiechach, spojrzeniach, pocałunkach, słowach, gestach i pocieszeniach Agnieszka nie byłaby sobą. Stara się swoim optymizmem obdarzać otoczenie i liczy na to, że to dobro kiedyś do niej wróci. W to samo wierzy Angela. Niektórzy, tak jak Jacek, wyrażają dobro tym, że po prostu nie piją. Inni jak Piotrek skupiają się na tym żeby nie ranić ani siebie ani innych czy nie kłamać. Krzysiowi na przykład udało się z nikim dziś nie pokłócić. Inna słuchaczka Aga stwierdziła, że wyraziła dziś tyle dobra, ile złości udało jej się w sobie wyciszyć. Czasem udaje jej się okazać dobro przez dobre słowo czy uczynek. Na codzień jednak wycisza negatywne uczucia lub stara się je okazywać tak, aby nikogo nie ranić. Dobro można wyrażać także poprzez udział w mitingach. Dla Pawła ze Sztokholmu najlepszym dobrem jakie dziś wyraził było właśnie podzielenie się z innymi swoim doświadczeniem z pijanego i z trzeźwego życia.
Dla części słuchaczy sposobem wyrażania dobra jest spędzanie czasu z bliskimi. Michał z Przasnysza, który wkrótce zostanie ojcem powiedział żonie, że ją kocha i poszedł z nią na spacer. A Jarek z Bytomia spędził dzisiejszą niedzielę z synem. Jarek za dobro uważa także to, że jego syn nigdy nie widział go pijanego.
Wielu słuchaczy, nic dziwnego przy wyjątkowości tej niedzieli, wśród dobrych rzeczy jakie dziś zrobili wymieniało pójście na wybory. Swój głos oddała i Angela i Andrzej i Michał, a nawet Jurek z Wiednia. Leszek nie tylko poszedł na wybory, ale był też z rodziną w kościele i na basenie. Stwierdził, że dawniej w niedzielę po kościele pewnie poszedłby na piwo, albo na kilka setek. Wróciłby późno do domu, a w nocy pewnie by łaził po domu, bo nie mógłby spać. Andrzej natomiast zagłosował, chociaż miał nie głosować, był w Kościele, chociaż bardzo dawno nie chodził, był na mitingu, choć bardzo bał sie po tak długiej nieobecności i jeszcze wyręczył mamę w gotowaniu obiadu.
A co z Krzysztofem? Krzysztof stwierdził, że na początku swojej drogi nie wyrażał żadnego dobra, był jak chodząca agresja. Dziś już wie, że było tak, bo nie wierzył, że może mu się udać. Miał tak niskie poczucie własnej wartości, że nie potrafił myśleć o sobie dobrze. Do dziś ma problem w odbieraniu pozytywnych rzeczy, jakie słyszy o sobie od innych. Ale ma nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki dzień, że będzie myślał o sobie tylko dobrze. Dziś zapewnia, że można już do niego podejść bez obawy, nie gryzie. A dobro wyraził dziś świętując z przyjaciółmi ich 2 rocznicę trzeźwego życia oraz zjawiając się na spotkaniu z częścią antyfanów, należących do Gildii Łamaczy el konkursso. Trzeba przyznać, że to doskonały sposób na wyrażanie dobra. ;)
Perełką muzyczną dzisiejszego wieczoru był Count Basie & Tony Benett- Jeepers creepers.