Nie chodzi wcale o nową wersję Ali Baby i czterdziestu rozbójników, chociaż coś jest na rzeczy… Coś, co ma odniesienie do zestawienia: ona jedna, ich tak wiele.
Po wczorajszej gwieździe kabaretu Hrabi, która przybyła do studia AR poblablać trochę o swojej ‘hrabiowskiej’ rzeczywistości, dzisiaj stół z powyłamywanymi nogami też w tonacji artystycznej. Gościem Pawła zechciała bowiem być aktorka, którą oglądać można zarówno na dużym i małym ekranie, jak i na deskach teatralnych. Kto zacz? To Katarzyna Kwiatkowska. I tu od razu należy wyjaśnić, że wcale nie jest spokrewniona z TĄ (Ireną) Kwiatkowską, wcale nie jest jej wnuczką - jak mylnie podaje Wikipedia. Na swoją popularność i sympatię publiczności pracuje sama, nie ślizgając się na niczyim przysłowiowym ‘garbie’ czy... nazwisku. Ostatnio nawet bardzo intensywnie – co było jednym z pośrednich powodów jej wizyty na Żurawiej 8. Ale o tym za chwilę.
Do tej pory znana była głównie z tasiemców telewizyjnych i ‘wygłupów’ u Szymona Majewskiego. W jego Rozmowach w tłoku robiła za Dodę, Krystynę Jandę, Kazimierę Szczukę, Katarzynę Cichopek i parę innych dam. Parodystka z niej jest świetna. Nie było bata, żeby gęba nie układała się w banana, gdy śledziło się jej poczynania w programie, emitowanym przez błękitną tiwi. Granie w programie Szymon Majewski Show okazało się być doskonałym treningiem przed tym, co teraz ją absorbuje w największym stopniu. Tym czymś jest spektakl w warszawskim Teatrze Buffo zatytułowany Wielki apetyt.
W nim to właśnie Katarzyna Kwiatkowska, będąc sama na scenie, odgrywa role… ponad czterdziestu postaci! Farsa opowiada o bezrobotnej aktorce, która tymczasowo utknęła na zapleczu eleganckiej restauracji, gdzie codziennie odgrywa rolę pracownika knajpy przyjmującego telefoniczne rezerwacje na stolik. Adaptacja nowojorskiej sztuki, cieszącej się ogromną popularnością gdziekolwiek w świecie byłaby wystawiana, jest pierwszym tego rodzaju przedsięwzięciem w kraju nad Wisłą położonym. Czy łatwo jest grać taką rolę?
Wbrew pozorom nie jest. Nie jest to – jakby wydawało się – ot taka zwykła ‘bułka z masłem’. Trochę trzeba z siebie dać, aby wcielić się w kilkadziesiąt różnych charakterów i osobowości, samej ze sobą prowadzić dialogi. Katarzynie Kwiatkowskiej ta sztuka (w sztuce) wychodzi i to chyba nieźle. Już na premierze był standing i owacje. Nawet wino nie było potrzebne (bywają takie praktyki na premierach teatralnych), aby zjednać sobie widzów i zaskarbić ich sympatię. Zresztą za każdym razem publiczność świetnie się bawi i reaguje jak należy, bo Wielki apetyt jest śmieszny i zabawny, chociaż momentami także wzruszający.
Wieczorami gra w Buffo, ale nie jest to oczywiście jedyne stałe zajęcie w jej codziennej rzeczywistości, jakie zajmuje jej czas. Jak sama przyznała, ‘coś’ tam robi jeszcze w radiu. Na razie ma za co spłacać zaciągnięty kredyt, więc póki co nie myśli… nie musi myśleć… ot chociażby o reklamie i zarabianiu kasy w ten sposób. Minęły czasy, kiedy nie miała pracy i była zmuszona brać wszystko, co jej zaproponowano, aby się utrzymać. A były to rzeczy różne, różniste…
No i na koniec zachęta. Kto ma ochotę zaspokoić swój apetyt na doskonałą rozrywkę, powinien udać się do Teatru Buffo na farsę z udziałem Katarzyny Kwiatkowskiej. Gość Pawła serdecznie zaprasza.
Dzisiejszy Blat został nagrany. Wystarczy kliknąć TU, aby audycję odsłuchać sobie w dowolnym i dogodnym dla siebie czasie.