Dziś w studiu ciałem obecny był tylko Maciek Długosz. Krzysztof wyskoczył na narty, co nie znaczy jednak, że zostawił słuchaczy z niczym. Wprawdzie nie było odrabiania lekcji, ale za to była nagrana wcześniej rozmowa z Piotrem, mężem Kasi, znanej stałym słuchaczom Wieczornych Rozmów jako Tasia.
Audycja w szczególności skierowana była do ludzi żyjących w związkach z osobą uzależnioną, a przede wszystkim do mężczyzn związanych z alkoholiczkami. Ich sytuacja jest o tyle trudna, że alkoholizm mężczyzny jest bardziej akceptowalny, uważany za coś "normalnego". Gdy pije kobieta, wygląda to nieco inaczej, bardziej wstydliwie. Krzysztof w rozmowie z Piotrem starali się obalić stereotypy i przyjrzeć się roli Piotra w trzeźwieniu żony.
Na początek, Piotrek opowiedział, jak wyglądało ich życie, gdy Kasia jeszcze piła. To, co charakteryzowało ich związek, to przede wszystkim brak stabilności, zmienne nastroje Kasi, wstyd Piotra. Nie dopuszczał do siebie myśli, że to alkoholizm. Wiedział, że taka choroba istnieje, ale nie łączył jej z tym, co się dzieje z jego żoną. Ciężko ocenić Piotrowi, ile czasu trwała taka sytuacja w ich związku. Na co dzień nie wracają do tego tematu, ale wydaje się, że taki kompletny brak stabilności trwał kilka lat.
Jaka była rola Piotra w tym, że Kasia przestała pić? Piotr nie przypisuje sobie zasługi za decyzję Kasi. Ona twierdzi jednak, że przyczynił się bardzo do jej podjęcia. Swoim spokojem, tym jak starał się jej uświadamiać, że ona nad tym nie panuje, że sama gdzieś się w tym zatraca. Wszystko to doprowadziło do tego, że ona sama uświadomiła sobie, że jest chora. Piotr uważa to za jej wielki sukces.
Zapytany o to, czy ktoś podpowiedział mu, jak powinien postępować wobec pijącej żony, Piotr odpowiedział, że nikt mu nie mówił co robić. Nie miał z kim o tym porozmawiać. Zależało mu na rodzinie, na normalności, czasami wolał coś tam przemilczeć, skłamać, czy ukryć. Tym niemniej znał samą chorobę, słuchał także wcześniej audycji Krzysztofa. Alkoholizm zwykle kojarzy się ludziom z wódką. W wypadku Kasi jej nie było, ale było piwo. Jak określił to Piotr - wróg był przyczajony.
Krzysztof pytał Piotra także o to, jak wyglądały początki trzeźwienia Tasi. Jak to wszystko się zaczęło. Dla Piotra momentem przełomowym był ten, w którym nazwali problem. Potem zaczął się okres trudny, ale jednak sympatyczniejszy i w pewnym sensie pełen cudów. Pierwszy z nich to właśnie nazwanie problemu po imieniu. Kolejny to trafienie na fantastycznego terapeutę, który powiedział im co robić. Tasia zaczęła terapię, potem był pierwszy wyjazd terapeutyczny i spotkania z innymi uzależnionymi. Tam poznała całą masę wyjątkowych ludzi. Piotr jest pewny, że w dużej mierze to dzięki nim dzisiaj ich życie - jego i Tasi, ich rodzina, ich dom wyglądają właśnie tak. Nie od razu było jednak tak kolorowo, a te początki były w szczególności dla Kasi bardzo trudne. Dopiero drugi wyjazd terapeutyczny sprawił, że coś się w niej na dobre przełamało.
Piotr musiał też odpowiedzieć na pytanie, czy wierzy w to, że zawsze już będzie u nich tak sielankowo. Tutaj od razu zaprzeczył, że raczej nie szastał by określeniem sielanka, bo nie o to chodzi. Piotr wierzy, że przed nimi normalne życie, takie jakie teraz starają się prowadzić. Kasia mawia, że staje się krok po kroku lepszym człowiekiem, a on dostrzega, że tak właśnie się dzieje. Wydaje mu się, że z tej drogi, na której znalazła się Tasia, na której znaleźli się oboje już nie da się zawrócić. Piotr uważa, że w szczególności na początku trzeźwienia żony bardzo ważna jest postawa męża. Na tym pierwszym etapie trzeba odpuścić sobie pewne tematy. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że trzeźwość żony nie oznacza, że automatycznie będzie ona dostępna przez 24 godziny na dobę. Trzeba dać jej czas na zajęcie się sobą. Mąż musi zaakceptować fakt, że leczenie oznacza znikanie żony z domu, jej wyjazdy, spotkania z innymi alkoholikami. Nie może być o to zazdrosny, musi pozbyć się nieufności, czy aby małżonka wychodząc z domu nie idzie się nachlać. Dzięki ludziom, których Piotr poznał, zrozumiał, że ta choroba to nie jest katar i że leczenie wymaga poświęcenia czasu. Nie można skoczyć do apteki, kupić lekarstw i za tydzień mieć zdrową żonę w domu.
A jak zareagowali na to co się stało przyjaciele i rodzina? Piotr przyznał, że mniej mają teraz gości w domu, ale dużo się tak naprawdę nie zmieniło. Nie chwalą się wszem i wobec, ale w swoim gronie mówią o trzeźwieniu Kasi głośno i bez ściemniania. Było nieco trudnych sytuacji - rodzinne imprezy, chrzty, komunia, gdzie trzeba było się tłumaczyć. To na pewno jest trudniejsze dla Kasi niż dla Piotra. Skąd Tasia bierze siłę, Piotr nie potrafił powiedzieć dokładnie, ale wierzy, że w tym wszystkim, co jest między nimi dużą rolę odgrywa jednak miłość, która ich połączyła.
Całej rozmowy możecie wysłuchać
TUTAJ.