Będą protesty! To są protesty na znak protestów!
Głównym bohaterem dzisiejszej edycji Łowców był 19-letni Filip. Nie przemieszczał się nigdzie po mieście, bo... był w pracy. Typowy dzień jego pracy to „muszę posprzątać trochę, poodbierać trochę i znowu posprzątać”. Miejsce docelowe znajdowało się jakieś 30 minut spacerkiem od Centrum, pomiędzy dzielnicą Kamienica a Olszówka, i w plenerze, i w budynku. Nikomu, ani siecią, ani w terenie, nie udało się go dorwać, hasło nie padło i nagrody – książki Bocian i Lola Mirosława Nahacza, Angielski bez cenzury, Ortografia angielska, Big Mac Serhija Żadana, Promocja, reklama i aktywizacja sprzedaży, słownik rosyjsko-polski i polsko-rosyjski, 2 smycze AR i koszulka z filmu Grindhouse trafiły w jego ręce. A gdzie pracuje i gdzie ukrył się Filip? W „trudnej i zapachowej pracy” – w drukarni mieszczącej się przy ulicy Szarej.
Jutro przedostatni Łowcy, do czasu powrotu Smola.
|