Dziś w studiu zasypanym życzeniami świątecznymi i zastawionym ciastami było bardzo tłoczno. Bowiem z Rudą pojawił się jej prywatny pomocnik - Filip, a obok Filipa zasiadł dzisiejszy gość z dalekich stron. Gościem tym była Danusia, która w odwiedziny do Polski przyleciała aż ze Stanów Zjednoczonych. Nie zabrakło też refleksji i pytania.
Pytanie na dziś brzmiało - "Czy odzyskałem zdrowie psychiczne, fizyczne i duchowe?".
O czym Krzysztof rozmawiał z Danusią? Ano o życiu, w szczególności o tym nowym, trzeźwym życiu. Trwające właśnie święta są już bowiem 14. trzeźwą Wielkanocą Danusi. Co popchnęło ją do leczenia? Decyzja pojawiła się w momencie, kiedy Danusia znalazła się na dnie. Straciła motywację do życia, wykończyło ją nieudane małżeństwo, wydawało jej się, że już nie umie nawet kochać swoich dzieci, chciała zniknąć, bo nie potrafiła tak żyć dalej. Trzy razy próbowała pozbawić się życia. Za trzecim razem omal jej się to udało. I mniej więcej wtedy zaczęła się jej droga. Danusia bardzo ciepło wspomina lekarkę, pod której opiekę wtedy trafiła. To ona powiedziała jej, że ona nie jest złym człowiekiem, że jest bardzo chora. Od niej też Danusia dowiedziała się o terapii prowadzonej w ODU. Na dzisiejsze pytanie Danusia odpowiada zdecydowanie tak. Stwierdziła, że sama nie wie skąd to się wzięło. Pociągnięta za język przyznała, że wiele robiła dla siebie i bardzo pomogli wspaniali ludzie, których spotkała. Dziś jest zupełnie inną osobą. Inaczej widzi świat. Ponownie wyszła za mąż, choć wszystkim, łącznie z nią wydawało się to zupełnie niewiarygodne. Intensywnie uczy się angielskiego, ma marzenia, jest szczęśliwa... Zdecydowanie wyczuwało się to w głosie Danusi, z którego biła ogromna dawka pozytywnych emocji.
A jak to jest ze zdrowiem u słuchaczy Wieczornych Rozmów? Z maili wynika, że w większości dobrze, a u niektórych nawet bardzo dobrze. Niektórzy odpowiadali tak pewnie jak dzisiejszy gość, inni stwierdzali, jak Tasia, że są na dobrej drodze ku lepszemu. Część, tak jak Grażka, czy sam Krzysztof stwierdzali, że ze zdrowiem fizycznym bywa różnie, ale to już z uwagi na nieubłagane tykanie zegara.
A ja z okazji mijających świąt życzę wszystkim zdrowia i psychicznego, i duchowego ( o które czasem jest najtrudniej), i fizycznego. I żebyście, tak jak Leszek, mogli powiedzieć o sobie, że dużo w was spokoju wewnętrznego i optymizmu.
Muzyczną perełką był Otis Redding z przepięknym Sittin' On the Dock of the Bay. KLIK A audycję możecie odsłuchać TUTAJ. |