Dziś słuchacze Wieczornych Rozmów mówili o zmienianiu się i ocenianiu samego siebie.
Pytanie na dziś brzmiało bowiem: "Czy staję się lepszym i ciekawszym człowiekiem?".
Słuchacze podzielili się na tych, którzy bez wahania oceniają samych siebie i zachodzące w nich pozytywne zmiany oraz tych, bardzo skromnych, twierdzących, że samym trudno im się obiektywnie ocenić. Leszek z Nysy uważa, że w pełni jego osobę mogą ocenić tylko ci, wśród których żyje. Bo on sam, choć czuje się lepszym człowiekiem i taki stara się być, może być jednak subiektywny. Z kolei Ela jest przekonana, że tylko ona jest w stanie w pełni ocenić siebie dziś, bo tylko ona wie jaka była dawniej, co się z nią działo i jaka jest obecnie.
Większość słuchaczy dostrzegała w sobie zmiany na lepsze, zwracając uwagę na różne aspekty tych zmian. Lepszym człowiekiem czuje się Grażka, co zawdzięcza Bogu, którego stawia ponad wszystkim i którego opiekę nad swoim życiem odczuwa. Grażka im więcej daje z siebie, tym więcej otrzymuje. Brać i dawać nauczył się też Piotrek, który z zadowoleniem zauważył, że stopniowo odkąd pozbył się swojej pychy i samoouwielbienia, staje się lepszym człowiekiem. Jedyną szansę w tym, żeby ten proces nie ustał, widzi w swoim trwaniu we wspólnocie. Tasia i Jaras zwracali uwagę na to, że stali się lepsi dla samych siebie, co nie może pozostawać bez wpływu na stosunek do innych ludzi. Maciek nie widzi dla siebie innego wyjścia niż stawać się coraz lepszym człowiekiem, jeżeli tylko chce być w życiu szczęśliwym. A to dlatego, że gdy postępuje wbrew sobie, odbiera sobie pogodę ducha. Wspólnota odebrała mu bowiem nie tylko komfort picia, ale i komfort postępowania nieuczciwie wobec innych i samego siebie. O uczciwości wobec siebie mówiła też Ela, dla której jest ona gwarancją życia w zgodzie ze swoim przeznaczeniem. Ta sama Ela czuje się też osobą ciekawszą, bo dzięki podnoszeniu się z upadku zrozumiała jak wielki drzemie w niej potencjał, i jak wiele może jeszcze zdziałać dla siebie i dla innych. Oto ona, która całe życie uważała się za nieudacznika, pod wpływem pracy nad sobą zmieniła nastawienie i dziś uważa się za osobę godną szacunku.
Posłuchaliśmy też kilku krótkich rozmów, które Krzysztof nagrał w czasie swojej zeszłotygodniowej wizyty w Zakroczymiu. Aneta, Ania i Maciek opowiedzieli Krzysztofowi, o tym, co stało się dla każdego z nich impulsem, aby szukać pomocy. Dla Anety momentem przełomowym było targnięcie się na własne życie. Wtedy uratował ją syn, który na czas wezwał pomoc. Przez bardzo trudne początki udało jej się przebrnąć dzięki lekarzom i wsparciu rodziny. Z kolei Maciek po raz pierwszy trafił na terapię 5 lat temu, kiedy żona zagroziła mu rozwodem. Potem jeszcze 2 razy zapił, teraz jest trzeźwy od ponad półtora roku. Pozbył się obsesji picia i jest przekonany, że alkohol może dać mu tylko cierpienie, więc nie ma dla niego powrotu do picia. Na decyzję o leczeniu u ostatniej rozmówczyni Krzysztofa - Ani, wpłynęło ostateczne załamanie się świata jej wartości i lęk - lęk przed śmiercią, o którą się otarła. Gdy zapiła ostatni raz po pół roku trzeźwości, jeden kieliszek o mało jej nie zabił. Ania nadal boi się, że coś takiego może się powtórzyć. Zarówno ona, jak i pozostali przyjechali do Zakroczymia z różnych stron Polski, żeby szukać tam duchowego wsparcia.
W charakterze perełki dziś John Mayall i Blues Breakers z utworem Tears come rolling down. Audycję możecie odsłuchać jak zawsze TUTAJ. A w przyszłym tygodniu zapowiedziana puszka, w tym czasie Krzysztof, tak jak i niektórzy słuchacze, będzie na Zjeździe Radości, skąd na pewno nie wróci bez nagranych rozmów. :) |