Wybrzmiała Layla, Ruda przypomniała zasady i rozpoczęło się 192. wydanie Wieczornych Rozmów.
Zanim Krzysztof powiedział, jakie pytanie na dziś zaczerpnął z mądrej książki Day By Day, rozprawił się trochę z mailami, które dostaje nieraz. Mailami niedotyczącymi audycji. Piszą bliscy alkoholików, prosząc o pomoc i poradę, co mają zrobić, aby tenże dał się leczyć i ‘wyprostować’. Ale z tego, co piszą wynika, że chyba im bardziej, niż samym chorym, zależy na tym, aby pokonać chorobę alkoholową – i to w dodatku nie swoją, a swoich bliskich. Krzysztof po raz kolejny przypomniał, że nie jest lekarzem ani terapeutą i że to sam alkoholik musi chcieć się leczyć. Przymus nic nie da, nie da się kogoś za rękę prowadzić... Krzysztof to wie z własnego doświadczenia, że w oczach alkoholika zaciągniętego na siłę do poradni, każda terapia i każdy terapeuta będzie do niczego.
Pytanie na dziś brzmiało: ‘Czy wierzę, że nasz wspólny cel niweluje wszelkie zróżnicowania?’ Parę słów wprowadzenia... Alkoholicy często czują się osamotnieni i wydaje się im, że są ‘inni’. Mają przeświadczenie, że z tego powodu nikt nie może im pomóc. Ale to błąd. Różnice zacierają się i znika ‘inność’, gdy sobie uświadomią, że takich jak oni jest wielu, a łączy ich wszystkich wspólna choroba, sposoby w jaki sobie z nią radzą i cel, do jakiego dążą. Jest nim trzeźwe, sensowne życie. Takich ‘innych’, sobie podobnych, można spotkać na mityngach. Zamiast się odcinać i wynajdywać różnice, lepiej szukać podobieństw.
Potwierdziły to głosy w dyskusji. Dla niektórych to już nie kwestia wiary, a własnego przekonania. Wielu bardzo wierzy w to, że uda im się pokonać chorobę wspólnymi siłami, dziękują Bogu, że znaleźli właściwą drogę i że na niej są. Wierzą, że można godnie żyć. Ciężko jest samotnie ‘wędrować’ po świecie i uczyć się żyć na nowo, a wspólnota w tym względzie jest pomocna. Całą masę rzeczy odczuwa się podobnie bez względu na status społeczny rozmówcy. Alkoholizm może dotknąć każdego – młodego i starego, wykształconego i prostego człowieka, piastującego wysokie stanowisko lub wykonującego zawód, nie wymagający wielkich kwalifikacji. Jak się to zrozumie, dostrzega się wspólny cel, jakim jest trzeźwość i nie widzi się różnic. Już na pierwszym mityngu można poczuć więź i zrozumienie u przebywających na nim alkoholików. Trzeba zrozumieć, że jest się takim samym jak pozostali, którzy przyszli na spotkanie.
W drugiej godzinie Krzysztof odtworzył trzy rozmowy z tych, które nagrał podczas majowego zlotu w Jastrzębiej Górze. O swoich pierwszych latach w trzeźwości i odzyskiwaniu wiary - w tym w Boga - mówili Jacek, Ania i Krzysiek.
Dzisiaj Ruda odpalała m.in. płytę od Marcysia. Przywiózł ją (i trzy inne) Krzysztofowi ze Stanów, kolebki bluesa. Była też oczywiście perełka - Miles Davies i jego You’re My Everything. Perła nad perłami. :)