 Przesłanie tygodnia: "Nie izoluj się". Pytanie do Ciebie: "Czy przestałeś być samotnikiem?".
Zamiast Rudej, w studiu pojawił się Marcyś prosto z Ameryki. Na początek zaprezentował przepiękny utwór Every Day (I Have The Blues) B.B Kinga, po którym Krzysztofowi zebrało się na wyznania: okazało się, że wizja Krzysztofa pracowicie zliczającego dni trzeźwego życia to mit. Jako osoba zorientowana w nowinkach technicznych, posiada stosowny program komputerowy, który liczy za niego.
A jak do dzisiejszej refleksji odnieśli się słuchacze? Grażka nie jest już samotna dzięki wyjściu do ludzi, a szczególnie dzięki wsparciu Wspólnoty. Inni potwierdzali, że z każdym dniem otwierają się bardziej, a nawet dochodzą do etapu, w którym bycie sam na sam ze sobą wycisza i uspokaja, zamiast napawać lękiem. Jacek z Braniewa w alkoholowym życiu tylko dzięki stawianiu kolejek miał "przyjaciół". Teraz, na trzeźwo ma przyjaciół niezależnie od stanu portfela. W domu Tasi dawniej przewijały się tłumy pijące na jej koszt. Tylko że te wszystkie osoby nie były jej przyjaciółmi. Teraz nie gości tłumów, ale nie jest samotna, a nawet odzyskała kontakt z mężem.
Krzysztof przyznał, że ostatnie 4 lata picia były samotne. Alkoholizm jako choroba izoluje od ludzi; ta izolacja to taka samotność pośród tłumu, jak w utworze List do M. Dżemu – alkohol zabiera bliskość z drugim człowiekiem. Krzysztof do dziś z przekąsem żartuje sobie z tego, jak najpierw nie identyfikował się z alkoholikami, a potem nawet gdy przyznał przed sobą, że jest alkoholikiem, wciąż uważał, że jest trochę lepszy. Dziś wie, że takie podejście wynikało z pewnej pogardy dla ludzi i izolowania się od nich. W efekcie czego, nawet wśród przyjaciół czuł się samotny. Prosił, abyście pamiętali, że krzycząc o pomoc w czterech ścianach własnego domu, krzyczycie w próżnię. Apelował: "Ludzie wyjdźcie z domu". Przypomniał sobie, jak to stał na XII piętrze i chciał skoczyć. Za chwilę miał się urodzić "Dzięcioł", a on zamiast cieszyć się z ojcostwa, niemo wył do ludzi. Robił tak zamiast szukać pomocy – czy to przez szukanie poradni, przychodni, czy jakkolwiek.
Wywiady: - Gosia z Warszawy nie pije 3 lata. Teraz wspomina jak zaczęła się "leczyć" w 2000 roku, co polegało na obiecywaniu sobie i innym poprawy, a w efekcie polegało na piciu do monitora. Potem kusiła śmierć, ale z torów kolejowych zdjął ją syn. Dzięki mityngom zmieniła się diametralnie. Bardzo pasowało jej to, że nie musi się odzywać, wystarczy, że siedzi i słucha. Kiedyś bała się dotyku, nie uśmiechała i uciekała od ludzi. Dziś rozmawia z rodziną, jest innym człowiekiem. Przesłanie Gosi: Było mi bardzo trudno, ale wiem, że nawet kobieta, matka i żona może być alkoholiczką, trzeba prosić o pomoc i wyjść do ludzi. Teraz dziękuje za każdy dzień. - Dorota z Warszawy nie pije 6 lat. Zaczęła od detoksu i tam poczuła akceptację jako alkoholiczka. Zrozumiała, że nią jest. Kiedyś zapijała swój wstyd, że pije. Szczególnie jako matka czuła się podle. Przesłanie Doroty: Warto pocierpieć, aby móc żyć na trzeźwo.
Krzysztof wie, że w każdym odwyku trzeba zacząć od przetrwania jednego dnia. Zna ludzi, którzy dobę dzielili na cztery części, bo tak trudno im było wytrzymać. On też starał się nie pić jeden dzień. Potem mijał dzień za dniem i z czasem zaczynamy liczyć miesiące, a potem lata. :) Jak w piosence America Is Beautiful Raya Charlesa – „świat jest piękny”.
Na zakończenie dowiedzieliśmy się, że Krzysztof wybiera się w 2010 roku do USA na ogólnoświatowe spotkanie Anonimowych Alkoholików.
Muzycznie, jak zwykle, wyjątkowo: Hey Jude The Beatles w wykonaniu Toma Jonesa, Janusz Strobel i Mariusz Bogdanowicz – Samba em preludio, Jimi Hendrix – Hey Joe, Martyna Jakubowicz – W domach z betonu nie ma wolnej miłości, Van Morisson – Georgia On My Mind (z zakładki Kosy), a perełką dzisiejszego wieczoru był Neil Young z utworem Heart of Gold.
PS Gratulujemy Ani Hałas i Adasiowi Michalskiemu wstąpienia na nowa drogę życia. :) |