Najpierw najważniejsze Naszego Programu nie da się niczym zastąpić, ale wcale nie wyklucza on innych form pomocy. Tyle, że angażowanie się w rozmaite działania i terapie może prowadzić do chaosu. Lepiej się więc najpierw zakorzenić we Wspólnocie i złapać nieco równowagi, a dopiero potem przystąpić do poszerzania zakresu leczenia, łącząc Program z innymi formami aktywności terapeutycznej. Doświadczenie uczy nas, że inne formy pomocy sprawdzają się tylko w połączeniu z Programem. Zapominając, że uratował on nam życie, narażamy się na niebezpieczeństwo. Czy pamiętam o tym, że "najpierw rzeczy najważniejsze"?
Trzęsienia ziemi nie było, a więc kolejne Wieczorne Rozmowy – tym razem z nowego studia Antyradia przy Żurawiej. W dalszym ciągu nieczynny jest telefon, ale od czego jest poczta elektroniczna. Muzycznie audycję rozpoczął Joe Cocker – „You are so beautiful”, w spokojnej akustycznej aranżacji. Następnie Krzysztof otworzył spotkanie. Wrócił pamięcią do początkowego okresu swojego trzeźwienia. Wszystkie sprawy zawodowe były zawalone, rodziny też już praktycznie nie było. Kiedy nie wiedział czym zająć się najpierw, jakie sprawy zacząć naprawiać w pierwszej kolejności, znaleźli się mądrzy ludzie, którzy powiedzieli – „Spokojnie, Krzysztof, najpierw sprawy najważniejsze”. Zatem na początek trzeba było ustalić hierarchię ważności tych spraw.
Do dyskusji włączyli się słuchacze. Piotrek i Jacek podzielili się swoim doświadczeniem, mówiąc o tym jak zmieniło się ich życie kiedy przestali pić, o spokoju oraz umiejętności cieszenia się ze zwykłych spraw. Krzysiek z Mysłowic przekazał, że nie zapomina, że przede wszystkim jest alkoholikiem, a dopiero potem mężem, pracownikiem etc. Wyraził przekonanie, że dopóki będzie myślał w ten sposób, to dalej będzie się cieszył życiem na trzeźwo. Przerwa w spotkaniu i Perfect – „Niepokonani”. Krzysztof zażartował, że tą piosenką żegnali się z dwoma stacjami radiowymi – uspokoił jednak słuchaczy, że teraz nie schodzi ze sceny. :) Wracamy do mejli od uczestników spotkania. Grażka opowiedziała, że program AA jest dla niej najlepszą drogą do Boga. Jednocześnie Grażka zawarła w swojej wypowiedzi tekst 12 obietnic – znany i wykorzystywany we wspólnocie AA.Wojtek (Yoytek) opowiedział, że na pewnym etapie zdrowienia zrozumiał, że jest przede wszystkim alkoholikiem i tym głównie powinien się zajmować, a unikać poszukiwania tematów zastępczych. Guśka – tradycyjnie – przypomniała o pozdrowieniach dla chłopaków zza muru, „bo nie ma złych ludzi, są tylko złe uczynki”. Ruda poczęstowała słuchaczy Johnym Otisem z płyty Marcysia „ze Stanów”. Kawał solidnego gitarowego bluesa. Andżela i Ela napisały o priorytetach zarówno w trzeźwieniu, jak i życiu zawodowym. Dla Eli, program AA stał się przepustką do trzeźwego życia. Marcin z Warszawy, niepijący od 52 tygodni, wrócił pamięcią do czasu terapii. Opowiedział, że wyłączył rozum i zaufał swojemu przewodnikowi. Jako priorytet w życiu ustanowił uczciwość i to pozwala mu trwać na drodze trzeźwienia. Tę część Wieczornych Rozmów zamknęli The Eagles – „Hotel Kalifornia”. Jacek rozważał skuteczność różnych metod dochodzenia do trzeźwienia, których próbował na swojej drodze. Podsumował, że w jego przypadku najlepiej sprawdza się program 12 kroków AA. „Zameldowała się” też Norwegia – Paweł. Krzysztof przekazał mu myśl, że siedzenie w czterech ścianach nic nie załatwia, a w Norwegii też są mądrzy ludzie i też można trzeźwieć.
Maciek opowiedział o ojcu, który skończył kolejny odwyk i podzielił się ze słuchaczami swoją wątpliwością co do tego czy uda mu się wytrwać. Do Maćka i innych Dorosłych Dzieci Alkoholików, adresowana jest strona www.dda.pl – Krzysztof puścił tę informację w eter. Następnie Ruda zagrała Raz Dwa Trzy – „Trudno nie wierzyć w nic”. Potem ciąg dalszy mejli od słuchaczy. Paweł napisał, że bywają dni, kiedy zapomina o tym, co naprawdę ważne. Na szczęście ma wiedzę na ten temat po paru latach i kiedy „zafałszuje melodię, jest w stanie to usłyszeć”. Michał, lekoman i alkoholik wyznał, że ma problemy z odróżnianiem tego, co ważne od tego, co nieważne. Mówił o zagubieniu i nawrotach egoizmu i chorego myślenia. Krzysztof określił to jasno – „Jeśli pójdziesz żłopać, to tylko dlatego że szukasz sobie usprawiedliwienia. Ale to jest Twój cyrk i Twoje małpy”. I płyta od Marcysia – perełka, „Boogie Woogie Blues” Roy’a Browna.
Ola zwróciła się o poradę gdzie szukać pomocy dla rodziny alkoholika. Krzysztof odpowiedział, że tak jak dla alkoholików pomoc niesie wspólnota AA, tak rodzinom alkoholików taką pomoc świadczy wspólnota Al-anon. Wszystkie dane i adresy można znaleźć w Internecie lub w najbliższej poradni leczenia uzależnień.
Alicja świętowała swoją 4. rocznicę trzeźwienia. Podzieliła się doświadczeniem z realizacji programu 12 kroków. Jak stwierdziła – teraz ma odwagę żyć tak jak chce. Odezwali się także wierni słuchacze Wieczornych Rozmów z czasów, kiedy odbywały się one w innych stacjach radiowych. Marek z Piekar – nie-alkoholik powiedział, że świadectwa alkoholików utwierdzają go w przekonaniu, że nie warto „zaprzyjaźniać się” bliżej z alkoholem.
Przerywnikiem muzycznym był nastrojowy „Purple Rain” Prince’a, który wprowadził słuchaczy w klimat rozmów Krzysztofa z uczestnikami zlotu w Zakroczymiu. (Zakroczym – zwyczajowe określenie Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości im. Ojca Benignusa Sosnowskiego w Zakroczymiu. OAT jest ośrodkiem rekolekcyjnym, w którym odbywa się wiele spotkań związanych z szeroko pojętym trzeźwieniem. Więcej na www.oat.com.pl.) Rozmówcami Krzysztofa byli kolejno: Heniek z Otwocka, Ania ze Świdra i Leszek ze Szczecina. Przedstawili oni swoje niełatwe świadectwa z okresu picia, doświadczenia z drogi trzeźwienia, a także – na prośbę Krzysztofa – zwrócili się z dobrym słowem-apelem do tych, którzy jeszcze się wahają, bo nie wiedzą, co ze swoim pijanym życiem zrobić. Między rozmowami można było usłyszeć Jimi’ego Hendrixa – „Hej Joe”, Dżem – „Skazany na Bluesa” oraz Leonarda Cohena – „I’m your man”.
W końcu przyszedł czas na ostatnie mejle od słuchaczy. Tomek z Tarnowskich Gór wspomniał o dobrym kontakcie z Siłą Wyższą jako priorytecie, Marcin z Warszawy podzielił się refleksją, że ważnym jest aby „dać czas czasowi”, a Gosia jednoznacznie stwierdziła, że na pierwszym miejscu jest to, co służy jej trzeźwości, a wtedy cała reszta przychodzi sama.
Na koniec wybrzmiał „Hit the road Jack” Ray’a Charlesa. Podsumowanie Krzysztofa skupiło się na przesłaniu: „Jak będę trzeźwy, dam sobie radę w każdej sytuacji”. Dlatego trzeźwość jest na pierwszym miejscu. I zdrowie. „Jeśli nie będzie trzęsienia ziemi, to za tydzień 196. Wieczorne Rozmowy” – padło z ust Gospodarza, a w tle wybrzmiewał B.B King – „Nobody loves me but my mother”.
|