Do studia AntyRadia przyszła sama, bez swojej bandy, chociaż jest z nią bardzo zżyta na co dzień i od święta i zazwyczaj z nią odwiedza różne miejsca w kraju.
Kto zacz? Wanda Kwietniewska – piosenkarka, kompozytorka, aranżerka, znana wszem i wobec jako ‘frontwomanka’ zespołu Wanda i Banda, występującego na polskiej scenie muzycznej od... ho, ho!... wielu lat. Przyszła podzielić się swoją szczególną radością. Oto spełniło się jedno z jej marzeń: na dniach ma ukazać się najnowszy album kapeli (full wypas - podwójny) o dźwięcznym i wiele mówiącym tytule ‘Z miłości do strun’. Płyta powstała na ćwierćwiecze działalności Wandy i Bandy, została bardzo starannie przygotowana. Znajdują się na niej zarówno nowe, jak i stare kawałki (zremasterowane), a bonusem do niej jest DVD z zapisami koncertów live zespołu.
O to CD prosili jej fani, a i ona sama chciała w jakiś sposób ‘podsumować się’ w swoim dorobku, a jednocześnie pokazać, że jeszcze nie wypaliła się, jeszcze może i jeszcze chce grać i śpiewać. Wszystko wskazuje na to, że tak jest. Wanda Kwietniewska gra ze swoją bandą cały czas koncerty – i jak przyznaje, dużo gra, jeżdżąc po kraju wzdłuż i wszerz. Ma fantastycznych muzyków, chce jej się występować, chce jej się tworzyć nowe piosenki. Najważniejsze, że ma dla kogo. Wszystko to robi z miłości do strun, nie dla popularności i kasy. Uważa zresztą, że na rock’n’rollu trudno zarobić i dorobić się, to nie ta muzyka. Świadczyć o tym ma jej najnowszy album, który wydała ot tak... dla fantazji, dla przyjemności, z tytułowej miłości do strun. Należy przyznać, że rzeczywiście jak na podwójne wydawnictwo z bonusem, nie jest on zbyt drogi.
Niełatwe jest życie artysty, dźwigającego plecaczek doświadczeń na plecach (czytaj: śpiewającego i grającego kilkadziesiąt lat i mającego... trudno, muszę to napisać... więcej niż trzydzieści lat na karku). Doświadczać musi wiele i to z różnych stron. Wanda Kwietniewska była najprawdopodobniej tego świadoma, przychodząc do AntyRadia, skupiającego wokół siebie niegrzeczne dzieci (pyskate, wymądrzające się, awanturujące i momentami złośliwe)... bardzo niegrzecznego dziecka eteru, przywykłe do słuchania konkretnej, wyrrrazistej muzyki z rockowym pazurem. Krew miała się polać - zgodnie z marketingowym założeniem samej zainteresowanej - i polała się. Świeży krążek Wandy i Bandy rzucony został na żer (Paweł grał numery z płyty), a AntyFanów ogarnęła niczym niepohamowana żądza krwi. No i zaczęło się...
Jakie zarzuty odpierała Wanda Kwietniewska, po mistrzowsku stawiając czoła awanturnikom? Że teksty piosenek na CD są miałkie, że utwory pozbawione są rockowego pazura, że po doświadczonej artystce można było więcej się spodziewać, że płyta powstała nie z miłości do strun, a dla kasy i popularności, że... Trzeba uczciwie i otwarcie przyznać, że były także słowa podziwu – może niekoniecznie dla utworów zawartych na krążku ‘Z miłości do strun’. Te jakoś nie trafiały w gusta biesiadników, zgromadzonych przy Pawłowym stole. Słowa uznania usłyszała Wanda Kwietniewska za dystans do siebie samej (a to w największym stopniu pozwala jej funkcjonować i być szczęśliwą), za poczucie humoru, za pogodę ducha i robienie w dalszym ciągu tego, co lubi robić, bo... ma przecież dla kogo.
I o to chyba chodzi w życiu – trzeba umieć czerpać z niego garściami, nie być zgorzkniałym i ciągle niezadowolonym, dostrzegać jasne jego strony.
Dzisiejszy odcinek Blatu będzie możliwy do odsłuchania TU.