Szanuj swoje życie Dla wielu z nas perspektywa śmierci nie była niczym przerażającym; koszmar dawnego życia sprawiał, że niekiedy nawet wolelibyśmy umrzeć niż dalej znosić takie upodlenie i ból. Na pierwszy rzut oka fakt, że ocaleliśmy, wydawał nam się ze strony Boga nieco niedźwiedzią przysługą. Jednak zachowując nas przy życiu, Bóg pokazał nam także, że byliśmy warci ocalenia. Uzmysłowienie sobie tego stanowiło dla nas iście milowy krok. Mimo wszystko zasługiwaliśmy więc na życie! Zasługiwaliśmy na ratunek! A zatem nie byliśmy aż takimi łajdakami, za jakich siebie uważaliśmy. Jak to cudownie, że Siła Wyższa pokazała nam, na co możemy się przydać, podejmując Jej dzieło przez niesienie posłania tym, którzy wciąż jeszcze cierpią. Dla Niej, dla samych siebie i dla innych przedstawiamy wreszcie jakąś wartość.
Czy cenię i szanuję swoje życie?
Dzisiejsza audycja była okazją do spotkania z ciekawym gościem - Jankiem Alkoholikiem, trzeźwiejącym od 25 lat. Wraz z Krzysztofem dzielił się swoimi doświadczeniami, związanymi z pytaniem zawartym w refleksji oraz trzeźwieniem.
Janek rozpoczął opowieść od tego, jak zaczynał radzić sobie z chorobą. Chwytał się różnych rozwiązań, ale dopiero spotkanie z AA przyniosło skuteczne zatrzymanie choroby. " To co zacząłem przed ćwierćwiekiem, kontynuuję do dzisiaj" - powiedział Gość. Jednocześnie Krzysztof zdradził, że Janek nazywany jest "Szamponem" - sam zainteresowany wyjaśnił pochodzenie tego pseudonimu. Opowiedział anegdotę związaną z przymusem picia jaki miał. Było to w czasie kiedy rodzina utrudniała mu picie. Został zamknięty pewnego razu w miejscu, w którym nie było żadnego alkoholu. Pod wpływem przymusu i kaca był zdecydowany wypić jedyną rzecz jaką znalazł, a mianowicie szampon, który w nazwie miał słowo "piwny". Jedyne skojarzenie Janka było wtedy takie, że skoro w nazwie jest "piwny" to musi być oparty na piwie. Konsekwencje napicia się tego specyfiku były śmieszne i straszne. Janek podzielił się tą historią na jednym z pierwszych mitingów AA i od tego czasu przylgnęło do niego określenie "Szampon".
Krzysztof uzupełnił opowieść Janka - " Dla kogoś po drugiej stronie sitka to może wydawać się śmieszne, ale to jest śmieszne tylko do momentu, kiedy się tego samemu nie doświadczy. Ja też kiedyś łyknąłem spirytus salicylowy, a było to w sytuacji, gdzie miałem 300 dolarów i 200 metrów do Pewexu. Flaszka kosztowała dolara, tylko że ja nie miałem siły żeby wstać i do tego Pewexu iść".
Panowie nawiązali też do przykrych wydarzeń z drogi trzeźwienia Janka. Po 9 latach i 3 miesiącach od "zakręcenia butelki", zaczął pić. Nawrót choroby spowodował, że Janek wpadł w 9-cio dniowy ciąg. Musiał doświadczyć takiego upadku, żeby zrozumieć ostatecznie, że nigdy nie można być pewnym swojej trzeźwości. Na pytanie Krzysztofa " jak do tego doszło?", Janek odpowiedział, że zgubiła go pycha. Ponieważ był terapeutą, zapomniał o tym żeby dbać o siebie i swoje trzeźwienie. Powrót do trzeźwości był bardzo trudny, bo trudno było się przyznać do zapicia przed przyjaciółmi z AA. Dzięki pomocy jednak innych ludzi udało mu się wrócić na drogę trzeźwienia.
W audycji uczestniczyli też słuchacze. Jak zawsze Krzysztof odczytywał ich przemyślenia dotyczące dzisiejszej refleksji oraz pytania w nim zawartego. Wielu z nich mówiło że docenili życie dopiero wtedy kiedy byli bliscy utraty go, niektórzy wręcz modlili się o śmierć. Wejście na drogę trzeźwienia pozwoliło im dostrzec prawdziwy sens własnej egzystencji.