Odpowiadaj za czyny Autorami większości naszych kłopotów jesteśmy my sami. Na początku trudno jest pogodzić się z faktem, że ponosimy winę za własne cierpienie. Czasem żalimy się: "Czemu Bóg pozwala, żeby przytrafiało mi się coś podobnego?" Ale nasz Bóg wie, co robi: wskazuje nam w ten sposób, że gdzieś pobłądziliśmy. Im dłużej odmawiamy wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny, tym trudniej jest nam zbudować prawidłową więź z naszą Siłą Wyższą. Zgódźmy się na odpowiedzialność za własne błędy - przestańmy przerzucać ją na rodziców, społeczeństwo czy Boga. Czy biorę na siebie pełną odpowiedzialność za własne czyny?
To już 217 Wieczorne Rozmowy. Dzisiaj Krzysztof przeszedł od razu do rzeczy, czyli od odczytywania lekcji odrobionych przez słuchaczy. Jeden z pierwszych głosów należał do Grażki, która pisała że kiedyś wszyscy byli winni tylko nie ona. Była mistrzem biadolenia. Dziś stwierdza że program AA uczy ją jak być odpowiedzialnym za sama siebie, za swoje myśli, czyny i słowa. Jarek z Łęczycy podobnie - kiedyś obwiniał wszystkich, a teraz wie, że głównie on sam odpowiada za swoje postępowanie. Paweł z kolei uważał kiedyś, że jest odpowiedzialny za wszystko. Kiedy zaczął trzeźwieć, w pierwszej kolejności pozbył się „cierpienia za miliony”. Jacek z Braniewa powiedział, że kiedyś zawsze szukał powodów żeby się napić ale winni byli wszyscy dookoła. Dzisiaj nie szuka już tych powodów, bo nie chce pić. Dzisiaj jest odpowiedzialny za to, aby podać pomocną dłoń gdy ktoś inny potrzebuje pomocy. Alicja która trzeźwieje od 3 miesięcy i która stwierdziła, że to jest krótko, „zebrała burę” od Krzysztofa – „Nigdy nie mów mi że trzy miesiące to jest krótko. To jest AŻ trzy miesiące”. Andżela nie umie nikogo obarczać nikogo za swoje błędy. Pozwoliła sobie wmówić, że jest za wszystko odpowiedzialna. Magda powiedziała ze stara się brać odpowiedzialność za swoje czyny, ale nie zawsze jej wychodzi.
Krzysztof na chwilę zatrzymał się przy mejlu Kropki - współuzależnionej, która relacjonowała kolejne zapicie swojego partnera życiowego. Usłyszała od gospodarza, że alkoholik, musi osiągnąć dno, aby ewentualnie móc się od niego odbić. Trzeba mu pomóc osiągnąć to dno, bo jeśli nie, to być może umrze on któregoś dnia. I mejli ciąg dalszy. Słuchacze dzielili się swoimi doświadczeniami i przeżyciami zarówno z trzeźwego jak i pijanego życia.
Na koniec Krzysztof "pożegnał się" na trzy tygodnie - Wieczorne Rozmowy nadawane będą z Zoppot."Więc day by day do łapy, czytać i odrabiać lekcje" - zakończył gospodarz. Perełką była Aretha Franklin - „What a difference a day make”.