Ucz się słuchać Ucząc się słuchać uważnie drugiego człowieka - a to nie to samo, co słyszeć słowa, które wypowiada - uczymy się w istocie wsłuchiwać w głos Boga. Przetaczający się przez umysł strumień świadomości jest w gruncie rzeczy swego rodzaju wewnętrznym monologiem; a nie można przecież słuchać kogoś innego, jeśli się samemu mówi. Do wartościowej wymiany zdań pomiędzy dwiema istotami ludzkimi dochodzi tylko wtedy, gdy każda ze stron słucha drugiej i usilnie stara się zrozumieć, co rozmówca ma na myśli. Oszczędzilibyśmy sobie nawzajem wielu rozczarowań i wybuchów złości, gdybyśmy dogłębnie rozumieli swoje wzajemne uczucia i motywy. Czy potrafię słuchać?
223 Wieczorne Rozmowy przyniosły niespodziankę w postaci Marcysia za konsoletą realizatorską oraz gościa specjalnego – Krzysztofa Jaryczewskiego zwanego „Jarym”. Jeśli komukolwiek trzeba przedstawiać gościa Wieczornych Rozmów, to wystarczy wspomnieć, że jest muzykiem, literatem, współzałożycielem i pierwszym wokalistą legendarnego Oddziału Zamkniętego oraz trzeźwiejącym alkoholikiem i narkomanem. Panowie „z marszu” przystąpili do pracy z refleksją. „Jary” odpowiadał na pytanie, czy potrafi słuchać? Zdradził słuchaczom, że kiedy rozmawia z drugim człowiekiem i zaczyna skupiać się na sobie i swoich emocjach, na tym, co myśli i czuje, automatycznie przestaje słyszeć, co jego rozmówca ma do powiedzenia. Tę negatywną prawidłowość pomagają mu przezwyciężyć mitingi AA, na których obowiązuje zasada, że nie wolno przerywać temu, kto aktualnie ma głos, więc tym samym trzeba go wysłuchać w całości do końca. „To dyscyplinuje” – powiedział „Jary”. Gość wracał pamięcią do czasów, kiedy zdecydował się na terapię odwykową. Miało to miejsce przed dziesięcioma laty. Wspominał, że miał sceptyczny stosunek do powodzenia całej akcji. Maił jednak jakąś nadzieje, która pozwoliła mu wytrwać. Przez te lata były chwile dobra i złe, ale żadne przeciwności losu nie były w sanie doprowadzić do tego, aby zaczął pić.
Jak zwykle swojego czasu doczekały się mejle od słuchaczy - m. in. Joasia napisała, że jest bardzo ucieszona z powodu wizyty dzisiejszego gościa, na którego muzyce się wychowała. Staś z Toronto napisał, odnosząc się do dzisiejszej refleksji, że czasami potrafi słuchać wszystkich, a czasami nie słucha nawet siebie. Do refleksji odnosiło się wiele innych głosów słuchaczy, którzy dzielili się własnym doświadczeniem.
Druga godzina spotkania odbyła się pod znakiem rozmów z Zakroczymia oraz Sopotu. Na pierwszy ogień poszła „zajawka” rozmowy z Ojcem Jankiem (Janem Karczewskim) z Zakroczymia, która w całości zostanie wyemitowana 1 marca. Rozmówca Krzysztofa wspominał Ojca Benignusa oraz moment, w którym zdecydował się poświęcić apostolstwu trzeźwości. Kolejną rozmówczynią Krzysztofa była Ela alkoholiczka, opowiadająca o swoim ostatnim ciągu, który trwał dwa lata, o tym jak była w agonii i o tym jak dojrzała do leczenia. Wspominała o trudnych chwilach trzeźwienia oraz o tym, że przez jakiś czas nie miała w sobie pokory. Zwracając się do słuchaczek, Ela przekazała, że życie bez alkoholu jest tak naprawdę prawdziwym życiem. Ostatnia rozmowa, to Jarek zwany „Jarasem”, który trzeźwieje od 6 lat. Opowiadał o okolicznościach, w których trafił do ośrodka odwykowego - chciał oszukać przełożonego i obawiał się utraty pracy. Zaczął się leczyć i tak zostało już do dzisiaj. Jak podsumował Jaras, ”te wszystkie rzeczy, które trenowałem w odniesieniu do autodestrukcji, teraz wykorzystuję do samorozwoju”.
Dzisiejsza perełka muzyczna to Benny Goodman’s Boys – „Jazz holiday”
|