Niekiedy żywimy błędne przekonanie, iż powinniśmy sprawiać wrażenie bardziej zaawansowanych w przerabianiu Programu, niż naprawdę jesteśmy. Wskazane wydaje nam się imponowanie innym członkom Wspólnoty - jak to niby świetnie wszystko nam wychodzi i układa się. Dla człowieka uzależnionego życie bez "protez" i "podpórek" to ogromnie trudne zadanie, więc może entuzjastyczne zapewnienia mają jedynie na celu przekonanie i uspokojenie nas samych? A i tak wiadomo przecież, że nasza Siła Wyższa nie da się nabrać na takie sztuczki. Dopóki skrywamy przed światem nasze problemy, kłopoty i rozczarowania, dopóty nikt nie może nam pomóc w uporaniu się z nimi. Pamiętajmy, że tylko mówiąc ludziom prawdę o sobie i własnych postępach w rozwoju, umożliwiamy im przyjście nam z pomocą. Nie da się przeczytać zamkniętej książki. Czy jestem otwarty wobec innych?
Dzisiejsze Wieczorne Rozmowy to już 224 spotkanie. Na początku Krzysztof wszedł w polemikę z listami słuchaczy - konkretnie Kasi alkoholiczki. Zacytował fragmenty jej, gdzie Kasia mówiła o tym, że może sama sobie poradzić z piciem, że chciałaby nauczyć się kontrolować picie, pytała, kiedy można się zorientować, że człowiek jest alkoholikiem. Kasia również stwierdziła, że silna wola może być kluczowa w nie popadaniu w nałóg. Wszystkie te tezy Krzysztof podsumował stwierdzeniem, że osoba, która przeszła „na druga stronę lustra” – popadła w nałóg, nie ma powrotu do kontrolowanego picia i nie poradzi sobie z tym sama, a wszystko, co Kasia napisała to po prostu przejawy działania mechanizmów choroby alkoholowej. Jednocześnie Krzysztof zaznaczył, że zawsze w takich przypadkach będzie mówił prawdę nawet, jeśli ludzie będą się na niego za to wściekać. Potem mejle od słuchaczy, których jak zawsze było wiele. Agnieszka - Mama Guśki, Leszek, Agata, Grażka, Marzenka, Piotr, Oskar oraz wielu, wielu innych - wszyscy dzielili się swoimi doświadczeniami i wnioskami dotyczącymi dzisiejszej refleksji. Druga godzina spotkania to rozmowy z przyjaciółmi Krzysztofa, związanymi z trzeźwieniem. Ale wcześniej mogliśmy usłyszeć utwór Ani Stępniewskiej - „Na pustyni”, z płyty „Na mojej drodze, z bardzo, jak określił Krzysztof, wymownym refrenem – „Czasem trzeba umrzeć, by urodzić się na nowo, czasem trzeba wiele stracić, by wyjść z podniesioną głową (…)”. Warto było posłuchać. (KLIK)
Następnie słuchacze zapoznali się z dwoma rozmowami. Pierwsza z nich odbywała się z Basią – alkoholiczką, szefową pisma Anonimowych Alkoholików „Zdrój” . Basia mówiła o swoich doświadczeniach dotyczących trzeźwienia, o roli jakiej pełni w jej życiu Zakroczym, o ojcu Benignusie. Basia zwróciła się także do słuchaczek „po drugiej stronie sitka” – Jeśli alkohol zaczyna Cię przytłaczać, odstaw go i zwróć się do przyjaciół z AA, którzy pomogli także mnie i to pozwala mi być trzeźwą od 19 lat”.
Drugim rozmówca był Damian - pensjonariusz zakładu karnego i trzeźwiejący alkoholik. Jego pobyt w więzieniu był spowodowany alkoholem. Dzięki temu zrozumiał, że wyjście na wolność to ostatni dzwonek żeby zrobić coś ze swoim życiem. Damian podkreślił, że dotarło do niego, że alkohol zabrał mu wszystko. Przez alkohol prawie zabił człowieka. Fakt, że wylądował w więzieniu poniekąd uratował mu życie. Chce spłacić swój dług wobec społeczeństwa, i czeka, aż mina dwa lata, które jeszcze pozostały mu do zakończenia pobytu w ZK. Po wyjściu na wolność umówiony jest z Krzysztofem na dalszy ciąg rozmowy.
Dzisiejsza perełka to klasyk – Marcus Miller i Miles Davis w utworze „Tutu”
|