Dama w każdym calu, będąca wyjątkową miłośniczką nienagannych manier i dobrego smaku, zgodziła się wystąpić dzisiaj w charakterze dania głównego Gastrofazy.
Jest legendą telewizji i jej niezaprzeczalną osobowością. Każdy ją zna, a mnóstwo osób ją uwielbia. Za całokształt swojej twórczości została nagrodzona Super Wiktorem, chociaż tak naprawdę najbardziej znana jest z jednego programu – kultowego konkursu Wielka Gra, który prowadziła nieprzerwanie przez ponad trzydzieści lat! Tak, tak – nie może być inaczej. To Stanisława Ryster była w czwartek gościem Pawła.
Prawniczka z wykształcenia, którą urzekła telewizja. Początkowo prowadziła programy młodzieżowe, dopiero później została gospodynią Wielkiej Gry - teleturnieju, który cieszył się ogromną popularnością wśród widzów, a dla niej był największą radością. Zawsze potrafiła wesprzeć uśmiechem zestresowanych zawodników, dodając im otuchy i odwagi, przed ciężkimi momentami zawsze miała dla nich dobre słowo. Słuchali jej i jej rad. Teleturniej został zdjęty z anteny, a w stosunku do prowadzącej zachowano się bardzo nieelegancko. O tym, że nie będzie już emitowany dowiedziała się od... dziennikarzy. Nikt z szefów nie uznał za stosowne, aby z nią porozmawiać na ten temat. Nie miała nawet szansy pożegnać się z widzami. Zabolało, ale nie żywi do nikogo urazy. Stosuje zasadę, że nie ma sensu rozpamiętywać czegoś, na co nie ma się wpływu. Rozstaje się wtedy z emocjami i... spuszcza wodę.
Pani Stasia Ryster (zdecydowanie tak woli, aby o niej mówić i do niej zwracać się – nie Stanisława) dała zapamiętać się jako osoba niezwykle elegancka (w wyglądzie i manierach). Zachwycał sposób, w jaki miała w zwyczaju siedzieć podczas Wielkiej Gry (wyprostowana, założona noga na nogę), sposób, w jaki zadawała pytania i prowadziła teleturniej. ‘Wizja i fonia bez zarzutu, nic tylko adorować’ – jak to ujął Paweł, powtarzając niejako słowa Antoniego Słonimskiego, który był kiedyś gościem w programie pani Stasi Ryster, a swoje słowa uznania wyraził w dedykacji, poczynionej na podarowanej jej książce.
Do dbałości o wygląd, grzeczności i kultury, form i manier przywiązuje dużą wagę i wymaga ich przestrzegania - w tym względem siebie. Przekonał się o tym gospodarz Gastrofazy, którego gość poprosił o... podwody, umawiając się na program w AntyRadiu. Zgodnie z życzeniem, dama została przywieziona do studia i odwieziona z powrotem do domu, chociaż sama lubi prowadzić samochód, a w jej prywatnej stajni parkuje nie byle co, bo alfica. Taaa...
Jeśli przyjdzie jej przywalić komukolwiek między oczy (a potrafi), zrobi to niezwykle elegancko. Jest przy tym bezkompromisowa, momentami wręcz brutalna. Lubi krytykować mężczyzn, wiele od nich wymaga. Według niej, na facetów (tych prawdziwych) jest ogromny deficyt. Coraz częściej spotyka się przedstawicieli płci brzydkiej z babskimi cechami i nie chodzi tutaj o to, że są metroseksualni i zbyt przesadnie dbają o siebie. Nie lubi jak są niezaradni życiowo i owijają się wokół kobiety, złości ją kiedy są mało krytyczni w stosunku do siebie i jak chwalą się swoimi podbojami i zdobyczami. Niełatwo jest sprostać wymaganiom damy, ale z drugiej strony, czy pani Stasia Ryster nie ma racji, panowie?
Czy kobieta telewizji gotuje? Hmm... Kuchnia nie jest jej ulubionym salonem. Nigdy w życiu niczego nie upiekła, jeśli już coś przygotowuje, to są to mięsa i sałatki, ale też bez udziwnień (czytaj: bez zaśmiecania ich zbyt wieloma składnikami), jako że lubi dominację smaku. Lubi też bardzo lody, chociaż sama ich nie kręci.
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK .