Używaj tego, co masz. Czy jesteśmy podatni na "gdyby tylko"? "Gdybym tylko miał więcej pieniędzy!" "Gdybym tylko była ładniejsza!" "Gdyby tylko rodzice zastosowali się wtedy do rady lekarza!". Takie ciągłe "gdybanie" donikąd nas nie zaprowadzi. Zastanówmy się lepiej, czym dziś dysponujemy. Czyżbyśmy już zapomnieli, że to cud, iż w ogóle żyjemy? Jeśli zapragniemy czynić postępy, nasz Bóg ześle nam to, co trzeba. "Gdybając", tkwimy w martwym punkcie. Posługujmy się "narzędziami", które mamy dziś pod ręką, a opuści nas potrzeba "gdybania". Czy używam "narzędzi", które dziś mam do dyspozycji?
Krzysztof rozpoczął 236 Wieczorne rozmowy od przedstawienia gości: Tosi i Haliny. Obie są alkoholiczkami. Dwa lata temu założyły Stowarzyszenie Integracji Społecznej, Klub H2O. Stowarzyszenie mieści się w Warszawie, wkrótce otwarcie klubu przy ul. Poznańskiej 38 (www.poznanska38.pl). Zaczęło się od pomysłu i potrzeby, jak to ujęła Tosia – potrzeby grupy osób, które chciały się spotykać i miło i pożytecznie spędzać czas. W przypadku Haliny zaczęło się od chóru. Obie z Tosią były w tej samej grupie terapeutycznej, Halina przechodziła właśnie na emeryturę i obawiała się, że przytłoczy ją nadmiar wolnego czasu, że nie będzie miała swoich spraw, że nie będzie miała po co wychodzić z domu. O tej obawie opowiadała na grupie terapeutycznej, co słyszała Tosia. Stąd wziął się pomysł zapisania się do chóru. Pewnego dnia jednak Tosia powiedziała Halinie by dała sobie spokój z chórem, że zakładają stowarzyszenie, i że Halina ma znaleźć się w jego zarządzie. Krzysztof, nawiązując do faktu, że obie poznały się na terapii, zadał gościom pytanie: czy nie mówiono im na terapii, że kiedy człowiek trzeźwieje, to nic nie musi? Że ma tylko trzeźwieć? Halina twierdzi jednak, że zrobiła to dla siebie. Porównała sytuację w stowarzyszeniu do chóru – każdy robi swoje, najlepiej jak umie, a efekt jest dobry dla wszystkich.
Krzysztof przypomniał początki stowarzyszenia i koncert „Wdzięczni, bo trzeźwi”, zorganizowany przez nie. Krzysztof zapytał jak to możliwe, że udało im się wykrzesać w ludziach tyle energii, wyremontować lokal? Zdaniem Haliny wcale nie było łatwo. Przez dwa lata nie było punktu zaczepienia, trzeba było szukać lokalu, wielokrotnie Halina miała już tego dość, bo nie było widać efektów ich wysiłków. Następne pytanie Krzysztofa dotyczyło motywacji. Dlaczego w ogóle im się chciało to organizować? Czy nie można było znaleźć łatwiejszej drogi? Tosia jednak podkreśliła, że tęskniła za towarzystwem ludzi, potrzebowała rozmowy. Tęskniła za przyjaciółmi z terapii, z którymi przecież łączyła ją wspólna sprawa. Czy zdają sobie sprawę z tego, że pomimo ogromu wykonanej pracy, wiele jest jej jeszcze przed nimi? Że być może nie usłyszą „dziękuję”, a być może nawet przysporzą sobie wrogów? Krzysztof przypomniał, że przecież w środowisku istnieje też zawiść i zazdrość. Tosia z Haliną przypomniały powiedzenie, że za wszystko dobre, co się w życiu zrobiło, trzeba zapłacić. I obie są gotowe tę ceną zapłacić. Halina i Tosia przypomniały jednak, że przecież po drugiej stronie jest jednak masa ludzi, która pracowała – za dobre słowo – przy remoncie i przy organizacji koncertu. Do klubu, kiedy już ruszy będzie można przyjść, by napić się kawy lub herbaty, zjeść kawałek domowego ciasta, posłuchać muzyki. Ma nieść pomoc osobom uzależnionym oraz członkom ich rodzin.
Zadzwonił Andrzej A. z Warszawy. Szczęśliwy, bo w poniedziałek miał chrzciny wnuka. Jest też szczęśliwy, bo dzięki narzędziom, programowi udaje mu się tak właśnie żyć. Co więcej, udało mu się pozbyć wady wymowy. Jego jąkanie minęło. Piotr A. ze Starogardu napisał, że po narzędzia poszedł na terapię. Myślał, że będzie na niej „pilnym uczniem”, zapisze reguły, nauczy się ich i już. Dziś sam pracuje nad swoimi narzędziami i ucząc się rozpoznawać swoje słabości unika kąpieli w przeręblu. Grażka A. napisała o cudzie, jaki dała jej Wspólnota – tam nauczyła się nie gdybać, nie użalać nad sobą. Dziś jej życie jest na właściwym miejscu. To wielki cud, że żyje i to jak żyje.
Marzenka A. z Kaszub dziś stara się używać narzędzi, jakie dostała. Na początku swojej drogi nie dość, że gdybała i użalała się nad sobą, to jeszcze nie dopuszczała myśli, że można żyć inaczej. Chciała zmiany, ale bez zmiany i bez wysiłku. Najważniejszym narzędziem jest dla niej Program. Następnie wypowiedziały się Halinka i Tosia. Halina gdybała przez większą część życia. Zadawała pytania, na które nie było odpowiedzi: dlaczego nie dostałam lepszego startu w życiu, dlaczego podczas studiów nie mam tego, co mają inni, gdyby było inaczej... i tak żyła bardzo długo. Dopiero podczas terapii zobaczyła jak wiele ma. Zaczęła to dostrzegać i używać. Nie ma więc co gdybać, bo ma więcej niż inni. Zadzwonił Staszek A. z Toronto. Nie pije od ok. 8 tys. dni. I nie dlatego, że musi, ale dlatego że chce. Na mitingi chodzi, aby się uczyć, stale czyta, rozmawia i uczy się używać tego, co ma.
Tosia też dostrzega swoje zasoby. Ważne jest to, żeby robić swoje. Przy okazji remontu Poznańskiej 38 znajduje się w wielu różnych sytuacjach. Są spięcia, niedomówienia, trzeba to wszystko wyjaśniać, wykazać się zrozumieniem i tolerancją. Iwonka A. napisała, że kiedy piła, to gdybała. Gdyby wygrała milion, to wszystko ułożyłoby się i przestała by pić. Na szczęście nie wygrała i pewnie dlatego żyje. Nie pije od 14 lat. Andrzej A. z Pisza napisał, że tak jak majster stawiający dom musi używać odpowiednich narzędzi, tak on używa Programu 12 Kroków, by żyć. Dzięki temu i pomocy przyjaciół z AA udaje mu się unikać pułapek „gdyby..” i „jeżeli...”. Bo one były pretekstem, usprawiedliwieniem picia. „Gdyby...” było charakterystyczne także dla Oskara – dziś trzeźwego alkoholika i narkomana, w czasie kiedy pił i ćpał. Dla Eli z Elbląga wszystko zaczęło nabierać znaczenia, kiedy zaczęła wychodzić z nałogu. Zaczęła korzystać z mądrości innych ludzi. Dzięki temu dziś czuje się osobą współuczestniczącą w życiu i szczęśliwą.
Janas napisał, że zapytany kiedyś przez terapeutkę o to, czy będzie w stanie utrzymać abstynencję odpowiedział, że jeśli będzie szczęśliwy, to nie będzie ona wtedy dla niego problemem. Zapytany jednak co go uszczęśliwi, nie potrafił odpowiedzieć. Jedyne co mógł zrobić, to kontynuować terapię i głębiej zapoznać się z AA. Zauważył w końcu, że otaczają go usatysfakcjonowani życiem ludzie i on sam jest z siebie zadowolony. Dziś rozumie, że to co jest mu potrzebne do szczęścia można znaleźć na wyciągnięcie ręki. Czasem jeszcze postępuje jak ślepiec, ale już wie, że poza wolą niczego mu nie brakuje. Łukasz widzi, że czasem znajduje wymówki: „gdybym nie był taki zmęczony...”, albo „gdybym więcej wiedział...”. Ustępuje to dopiero wtedy, kiedy zda sobie sprawę z tego, że jest tu i teraz, nie wczoraj i nie jutro, i że ma robić to co do niego należy. Agata A. z Bogatyni też kiedyś była przekonana, że gdyby to czy tamto, to ona była by całkiem inna. To „gdyby” było już jej niezbędne. Przestała dopiero na terapii. Zrozumiała wtedy, że życie biegnie w przód, nie wstecz i że tego co się już wydarzyło nie da się już zmienić. Ale też tego, że wszystko jest po coś. Dziś stara się korzystać z narzędzi, które zdobyła na terapii i mityngach. Jacek A. z Braniewa napisał, że gdybanie towarzyszyło mu przez całe życie, ale dziś bierze życie takie, jakie jest. Leszek A. z Bytomia jest wdzięczny koledze, który pomógł mu pozbyć się gdybania i ciągłego pytania „dlaczego” zadając mu pytanie: co Ty dziś zrobiłeś, żeby to zmienić? Tomek często porzuca narzędzia. Sam przyznaje że cierpi potem z tego powodu. Jest jednak dobrej myśli, bo jak napisał zmądrzeje. Nie zawsze narzędzi używa też Daniel A., bo jak przyznaje, łatwiej użalać się, że nic się nie da zrobić, albo zwalać na innych. Nauczył się jednak zamieniać każdą negatywną myśl na trzy pozytywne i używa zaradności, mądrości i miłości. Sylwia A. z Wielkiej Brytanii na początku była przerażona swoją przeszłością i nie miała pomysłu na przyszłość, ale okazało się, że wystarczy chcieć. Na koniec Halina jeszcze raz powiedziała o klubie Poznańska 38, że jest to miejsce otwarte dla wszystkich i że każdy może wziąć udział w jego tworzeniu. Tosia podziękowała tym, którzy już tam są, pracują i spędzają swój czas oraz tym, którzy dopiero przyjdą.
Autorem relacji jest Grzegorz Alkoholik
|