To już dziś! W czwartek, 7 lutego 2008, po raz dwieście pięćdziesiąty Paweł Loroch zaprosił AntyFanów na spotkanie ze smakiem. Ćwiartka millenium (wydań) Gastrofazy minęła jak z bicza trzasł!
Wzruszenie miało prawo ściskać krtań, jako że - należy przyznać - godny to jubileusz. Zazwyczaj, tego rodzaju doniosłe rocznice obchodzi się niezwykle uroczyście, w towarzystwie lampki szampana i wymyślnego tortu. Bez jednego i drugiego trudno wyobrazić sobie lepsze podkreślenie doniosłości chwili, ale okazało się, że jednak można inaczej odnotować ten dzień. Tym razem, z okazji doniosłego wydarzenia, Paweł dał się zaprosić w podróż do Indii. Towarzyszyła mu w niej Hanna (Agrafka) Sylwestrowicz, ‘szambelan Gastrofazy, strażniczka insygniów i kronikarka (Gastro)dziejów’... Hmm... na marginesie - tylko Paweł zdolny jest do dokonywania takich porównań. :)
Agrafka, podkuchenna Pawła, kulinarną audycją Antyradia opiekuje się prawie od początku jej istnienia. Nic, co dotyczy Gastrofazy nie jest jej obce, troszczy się o kulinarne dobro Antyfanów - Pawła Lorocha na co dzień i od święta, od wielu dni, tygodni i miesięcy obdarza gorącym uczuciem, a kiedy czuje taką potrzebę - konstruktywnie z nim spiera się. Oczywiście, jak stare, dobre małżeństwo, oboje potrafią zawsze pójść na kompromis (nie ma wątpliwości, że to podstawa udanego funkcjonowania) i może dlatego współpraca między nimi układa się całkiem nieźle.
Dlaczego akurat Indie były celem ich podróży? Ano dlatego, że Agrafka swego czasu odbyła podróż do tego pięknego i niezwykle interesującego kraju. Podróżowała po nim trzy tygodnie, przemierzyła w tym czasie cztery tysiące kilometrów od New Delhi do Bombaju, przejeżdżając parę stanów (a każdy z nich to inni ludzie i inne zwyczaje), zobaczyła wiele ciekawych miejsc, które wywarły na niej niezapomniane wrażenia. Zaiste, ciekawy to kraj, różnorodny pod każdym względem, bardzo kolorowy, pachnący przyprawami, zachwycający, momentami przygnębiający, który bardzo krótko można określić jako kraj niesamowitych kontrastów.
Indie mają wiele twarzy. Tutaj można zetknąć się z niesamowitym bogactwem (przepiękne domy i pałace maharadżów) i ogromną biedą (ogromne dzielnice slumsów). Każdy jest w stanie znaleźć w Indiach coś interesującego dla siebie, w zależności od upodobań - mniejsze i większe świątynie wznoszone na cześć różnych bożków, pomniki bogatej historii, forty, opuszczone miasta, egzotyczną architekturę. Dla miłośników biernego wypoczynku czekają czyste plaże w Goa. W kraju kontrastów żyją ludzie, którzy są narodem zupełnie niekonsumpcyjnym. Mało im potrzeba, aby osiągnąć stan zadowolenia, chociaż wielu żyje z dnia na dzień, bez perspektyw dla siebie i potomstwa.
Indie to niesamowita przygoda i niesamowite przeżycia. Poza tym, co zostało powiedziane wyżej, Indie postrzegane oczami Agrafki to przede wszystkim święte krowy, które zawsze mają pierwszeństwo na ulicy, to riksze (zwane tu także tuk-tukami), to powietrze przepełnione cudownymi zapachami jedzenia serwowanego w restauracjach i na ulicy, to Tadż Mahal w Agrze, będący symbolem Indii, to pink city – przepiękny Dżajpur w bogatym Radżastanie, to przejażdżka na słoniu i wielbłądzie, to majestatyczny król zwierząt na wolności, oglądany z odległości paru metrów przez szybę busika, to kulisi zaprzężeni do riksz, to Ahmedabad w Gudżaracie z Aśramem założonym przez samego Mahatmę Gandhiego oraz Bombaj z ‘ulicą rozpusty’ i Wyspą Słoni, na której zachwycają rzeźbione w skale świątynie.
W ciągu dwóch godzin trudno przekazać swoje wrażenia z ‘podróży życia’, może warto je spisać, opatrzyć zdjęciami i zamieścić na forum? Nie ulega natomiast najmniejszej wątpliwości, że warto pojechać do Indii i zobaczyć ten przepiękny, egzotyczny kraj. Zachęcam. :)
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.