Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 19 2012 01:17:52
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



290. GASTROFAZA - Dalekowschodnie peregrynacje Jacka K.
GastrofazaDziś na swój sposób znamienna Gastrofaza. Znamienna, bo po raz ostatni cały jej czas antenowy zajął zaproszony gość. Jutro Gastropiątek, czyli Dzień Słuchacza, a następnie władzę przejmie nowa, wiosenna ramówka, która Gastrofazę umiejscawia w innych dniach i o innej porze. Ale to dopiero od połowy kwietnia, dzisiaj jeszcze po staremu.

Tak więc, wracając do ‘adremu’... Kto przyjął zaproszenie Pawła do dzisiejszej audycji? Ano nie kto inny, jak stary przyjaciel AntyRadia, który jest doskonale znany wiernym słuchaczom stacji. To ex redaktor prowadzący swego czasu razem z Magdą Łukawską Antykoncepcję - Jacek Kaczyński, obecnie bardziej działacz medialny niż dziennikarz, a przede wszystkim zamiłowany podróżnik. Powrócił właśnie z dwumiesięcznego pobytu na Dalekim Wschodzie i z przyjemnością opowiadał, co zobaczył oraz czego zasmakował przebywając w Tajlandii, Kambodży i Malezji.

Coś jest w tych krajach, co przyciąga turystów i nie jest to tylko najczystsza egzotyka sama w sobie, którą można byłoby tłumaczyć tym, że kraje odległe (samolotem trzeba lecieć z dziesięć godzin), że ludzie mają inny kolor skóry, że mówią niezrozumiałym językiem, że momentami zachowują się także odmiennie od Europejczyków. Czy jest to w ogóle bezpieczne wypuszczać się w tamte rejony świata? Jacek Kaczyński uważa, że zawsze istnieje ryzyko niebezpieczeństwa, ale jest ono nie większe, niż w każdym innym miejscu na kuli ziemskiej, chociażby we własnym kraju. Podczas pobytu na Dalekim Wschodzie nie słyszał o przypadku kradzieży, napadu, porwaniu turystów. Na początku denerwował się, jak tubylcy dotykali lub chcieli dotknąć jego 6-letnią córeczkę, ale dowiedział się, że robili to... na szczęście. Mała, jasnowłosa Zuzia była good luck dla nich. Nie obawiał sie tsunami, które parę lat temu dokonało ogromnych spustoszeń m.in. w Tajlandii, bo podobno jak już raz przyszło, to po raz drugi nie przyjdzie. Ludzie tam mieszkający są życzliwi, ciągle uśmiechnięci. Na ulicy nie spotka się skwaszonych gęb, ale za to w wyjątkowej mnogości występują tam... panie z siusiakiem. Nikogo to zresztą nie dziwi. Ich płeć, to ich sprawa.

Podróż na Daleki Wschód nie bije po kieszeni. Najbardziej konkretnym kosztem jest przelot samolotem, a potem już jest tanio lub bardzo tanio. W Tajlandii, nocleg w fajnym hotelu, spełniającym podstawowe wymogi turysty, można spędzić za dwadzieścia dolarów, a w Malezji znaleźć hostel raptem za dwa dolary. Jeszcze taniej jest na wyspach tego regionu, gdzie rolę hotelu odgrywają drewniane chaty, ustawione na wodach oceanu (typu ‘siedząc w wannie można dopluć do morza’). Trudno wręcz uwierzyć, jak tanim krajem jest trochę dzika i biedna Kambodża. Mówi się o niej żartobliwie two dollars country. Tam wszystko, poza lunchem, kosztuje dwa dolary. Seks, towarzystwo, riksza...

Do Tajlandii, Malezji i Kambodży nie jeździ się z wypchanym portfelem (chyba, że ma się na uwadze jakieś wyjątkowe zakupy), nie ma także potrzeby brać wypchanych waliz z ciuchami. Przydają się typowe ubrania na lato, ale i tych warto zabrać jak najmniej. Zawsze można kupić sobie coś na miejscu i to w dodatku za grosze. Nie wyda się także dużo pieniędzy na jedzenie, bez względu na to, czy je się w restauracji czy na ulicy. Nawet to uliczne jest przy tym doskonałe w smaku, chociaż proste. Szaszłyki z kurczaka czy wołowiny, smażone w głębokim oleju, to koszt... 70 groszy. Można popróbować i krokodyla, i węża, nie mówiąc już o frutti di mare. Dużo jest owoców – w tym duriany, śmierdziele nad śmierdzielami (w porównaniu z nimi roquefort pachnie). Nie wolno wnosić ich do pomieszczeń hotelowych.

A co jest ‘a must’ turysty w tych krajach? W Tajlandii – na pewno Bangkok ze świątyniami buddyjskimi, w Malezji – Petronas Twins Towers w Kuala Lumpur, jedne z najwyższych budowli świata połączone ze sobą mostkiem, w Kambodży – świątynie Angkoru, wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Atrakcji turystycznych jest o wiele więcej. Tam po prostu trzeba pojechać i zobaczyć samemu. A więc, plecak na grzbiet, paszport w jedną dłoń, Lonely Planet w drugą i... fiuuuuuu.

Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie jej odcinki, można odsłuchać na stronie: KLIK.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Poznań, Undergroundowa Scena Muzyczna...
Poznań - Sounds No Mercy W Undergroun...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję