Ten ogromny owoc, którego waga dochodzi do ośmiu kilogramów, szeroko używany w kuchni azjatyckiej, był jednym ze słów ‘kluczy’ w dzisiejszej Gastrofazie. Dwa pozostałe, wokół których toczyły się pogaduchy kulinarne do południa, to ‘indyk’ i ‘brzoskwinia’.
Gastrofanom wiele nie potrzeba, aby mogli wydobyć z czeluści pamięci znane i sprawdzone przepisy kulinarne, spisać je i gołębiem elektronicznym pchnąć na adres ‘pasma smakoszy życia’, dzieląc się tym samym swoim doświadczeniem i wiedzą. Tak jest w każdym odcinku audycji, tak było i dzisiaj – w 310. wydaniu Gastrofazy.
Największe emocje wzbudził kokos. I nic dziwnego. Z tym owocem palmy kokosowej, uprawianym w klimacie równikowym, duuużo można w kulinariach stosowanych. Przykładów daleko nie trzeba szukać. Jako owoc egzotyczny wielką rolę odgrywa chociażby w kuchniach Dalekiego Wschodu. Weźmy taką kuchnię tajską i potrawy rodem z niej, które są bardzo popularne nie tylko u nas, w pięknym kraju nad Wisłą. W niej kokos odgrywa znaczącą rolę. Jego mleko łagodzi ostre potrawy, olej z niego używany jest do smażenia, a miąższ, nazywany koprą – jako przyprawa. Właśnie kopra, czyli wiórki kokosowe, bardzo często dodawana jest do ciast i innych deserów, a przepisów na nie jest tysiące.
Złego słowa nie można powiedzieć o brzoskwiniach - prastare owoce, uprawiane w Chinach już cztery tysiące lat temu, a w Europie znane od czasów rzymskich. Te pestkowce o żółtej skórce z czerwonym rumieńcem (jak u spłonionej ze wstydu dziewicy), pokryte delikatnym puszkiem, mają w sobie coś zmysłowego... Są bardzo soczyste, mają miły aromat i najlepiej smakują w stanie surowym. Brzoskwinia polecana jest zresztą w każdej postaci. Pięknie komponuje się z mięsem – zarówno świeża, jak i puszkowana, a ciasta z tym owocem to never ending story. Serniki, torty, zwykłe placki – przepisów całe mnóstwo. Brzoskwiń powinni zjadać dużo ci, którzy chcą pozbyć się zbędnych kilogramów. Bardzo wspomagają dietę odchudzającą.
Indyk ze swoim (zdrowym) mięsem wywołał najmniej emocji. No cóż, chyba spowszedniał. Na co dzień smaży się z niego kotlety i sznycle panierowane lub sauté i podaje z mniej lub bardziej wymyślnymi dodatkami, przyprawami i sosami, które wzbogacają jego smak. Mięso indycze jest smaczne i delikatne, szybko można je przygotować. Zacny to produkt na obiadowe danie, zresztą nie tylko obiadowe.
Jak tradycja nakazuje, do południa było zdecydowanie kulinarnie, po południu bardziej... kulturalnie. W studiu pojawił się gość - Katarzyna Kwiatkowska, aktorka kinowo-teatralna, od pewnego czasu bardzo też telewizyjna. Popularność i ‘rozpoznawalność’ zdobyła jako parodystka, występując w kabarecie Szymona Majewskiego (Rozmowy w tłoku), gdzie 'robi' m.in. Dodę Elektrodę, Nelly Rokitę, Krystynę Jandę, Kazimierę Szczukę i jeszcze parę innych postaci. Już od czasów przedszkola wiedziała, co chciałaby robić w życiu. Po ukończeniu szkoły teatralnej - a przedtem ‘ogniska’ Machulskich, będącego kuźnią młodych talentów - przeżywała wzloty i upadki (tych jakby było więcej), ale właśnie wyszła na prostą. I tak trzymać!
Dzisiejszą Gastrofazę można odsłuchać na stronie – KLIK.