 Nie mogło być inaczej. Dzisiaj wszystko było podporządkowane temu wydarzeniu, wszystko inne wydawało się nieważne. Chodzi oczywiście o mecz siatkarzy i bój o wielką stawkę w ich wykonaniu - walkę o złoty medal i mistrzostwo świata. Narodowy amok i emocje przed meczem nie ominęły też Gastrofazy. Była przede wszystkim zdecydowanie krótsza, gdyż już o 12.30 mikrofon przejął Maciej Gaweł, aby relacjonować mecz Polska – Brazylia w piłkę siatkową mężczyzn. Doniosły nastrój, pełen niecierpliwości i napięcia, udzielił się wszystkim. Mistrza Pawła Lorocha poniosła fala uczuć patriotycznych i tak oto byliśmy świadkiem jego debiutu wokalnego na antenie. Zaśpiewał oczywiście na cześć piłkarzy. I w taki właśnie sposób rozpoczęła się Gastrofaza 3 grudnia 2006. A co w niej? Przede wszystkim przekąski i dania, którymi można byłoby oszukać głód, w tym... głód sukcesu, podczas meczu. Była więc pasta in bianco z książki Mariano Baldacci, gościa Gastrofazy sprzed tygodnia, meksykańskie burritos w dwóch wersjach oraz coś na słodko. Zainteresowanych odsyłam tradycyjnie do odpowiedniej zakładki Gastrofazy na AntyForum, gdzie przepisy wkrótce będą zamieszczone. Pieśń ‘We Are The Champions’ The Queen, która wybrzmiała na zakończenie Gastrofazy, wydawała się być najwłaściwszym, bardzo optymistycznym utworem. No cóż, przegraliśmy. Ale, złoto czy srebro, mistrzostwo czy wicemistrzostwo świata - i tak powinniśmy być dumni z postawy naszych siatkarzy na tej imprezie. |