Podtytuł odnosi się do stwierdzenia, jakie poczynił gość specjalny Gastrofazy, który w ten szaro-bury dzień przybył do studia swoją wspaniałą, złotą Hondą - ale o tym zdecydowanie później. Przedtem słów kilka o wołowinie, z której można przygotować wspaniałe dania - jeśli nie jest się oczywiście wegetarianinem.
Zanim słuchacze dowiedzieli się, że mięso ma cztery nogi, Paweł powrócił myślami do wołowiny, która miała swoje ‘pięć minut’ w Gastrofazie jakiś czas temu. Wsparty mejlami od słuchaczy, stworzył niemalże świątynię tego mięsa. Wołowina w pełni na to zasługuje, będąc jednym z popularniejszych mięs kuchni europejskiej i amerykańskiej. Nadaje się do smażenia, grilowania, pieczenia, gotowania i duszenia. Padły więc kolejne, nowe przepisy - tym razem m. in. na bitki wołowe w oryginalnym sosie chlebowym, a także propozycje wariacji z najbardziej szlachetną częścią krowy - polędwicą. Poza tym, jak zawsze, garść porad i spostrzeżeń na tematy kulinarne.
W odpowiedniej zakładce Gastrofazy i w książce kucharskiej antyfanów zostaną zamieszczone przepisy dań, które proponował dzisiaj Mistrz.
W samo południe sytuacja w studiu nabrała zdecydowanych rumieńców. Gościem specjalnym 91. wydania Gastrofazy była jedna z barwniejszych postaci polskiej kultury i sztuki, znana feministka, kontrowersyjna i odrobinę skandalizująca - Hanna Bakuła. Wiele jest słów, którymi można byłoby przedstawić dzisiejszego gościa Pawła Lorocha, ale należy przyznać, iż znana jest ona przede wszystkim jako malarka, pisarka, felietonistka, kostiumolog, coroczny organizator festiwalu muzyki Franciszka Schuberta, autorka paru książek - w tym nawet kulinarnej. Nie ma co prawda jeszcze tej pozycji na rynku, ale już niebawem pojawi się w księgarniach.
W czasie drugiej części Gastrofazy, tej z udziałem gościa, miały być wariacje nt. kuchni tajskiej - tak przynajmniej wyprzedzająco deklarowała się Hanna Bakuła, ale w rzeczywistości odbyła się niejako mała podróż po Nowym Jorku - w porze śniadania, lunchu i kolacji. Nic dziwnego, Hanna Bakuła mieszkała przez 9 lat na nowojorskim Manhattanie i podobno w Stanach Zjednoczonych odkrywała tajniki sztuki kulinarnej. Zdecydowana wegetarianka, nie jadająca mięsa, a jednocześnie autorka bardzo oryginalnej klasyfikacji tegoż. Otóż, według niej ‘mięso’ musi mieć cztery nogi - jak ma dwie, to już nie jest mięsem, ‘mięso’ ma inteligentne spojrzenie, biega wesoło, ‘mięso’ można pogłaskać. Według Hanny Bakuły, mięsem na pewno nie jest indyk, dlatego w jej koszyczku z dobrami, z którymi przybyła do Antyradia były gołąbki z kapusty włoskiej z wkładem indyczym w środku.
Gość Gastrofazy, obdarzony wyjątkowym talentem gawędziarskim, wypełnił po brzegi dwie ostatnie godziny audycji. Dało się odczuć obopólne zadowolenie, zarówno gościa, jak i gospodarza.