Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 19 2012 02:02:29
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



A może by tak do Mongolii?
GastrofazaDzisiaj Gastrofaza podróżnicza. Paweł zawiózł nas hen daleko – do Azji Środkowej, gdzie leży kraj pięciokrotnie większy od Polski, w którym zabytków mało, ale jest step, pustynia Gobi, kumys i jurty.

Skoro takie skojarzenia, to wiadomo, że celem podróży była skrajnie egzotyczna Mongolia. Słuchaczy oprowadzał po niej dzisiejszy gość Pawła - Jan Rogala, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego i członek Towarzystwa Polska-Mongolia w jednym. W kraju tym jest zakochany od dawna, wie o nim bardzo dużo, ma wiele z nim wspólnego na co dzień i od święta - zarówno w domu (żona jest najprawdziwszą Mongołką), jak i na uczelni, gdzie uczy studentów trudnego języka mongolskiego.

Kto by przypuszczał, że z krajem oddalonym od Polski o tysiące kilometrów, leżącym na innym kontynencie, łączy nas wiele, a w kulturze, zwyczajach i historii obu narodów można dopatrzyć się cech wspólnych. W Mongolii tak, jak w Polsce dokonał się swego czasu przewrót ustrojowy, w wyniku którego kraj uwolnił się od wpływów radzieckich, rozwija się w nim gospodarka rynkowa, wprowadzane są reformy gospodarcze. Idzie to wolniej niż u nas, ale właśnie na takiej, a nie innej drodze swojego rozwoju jest dzisiaj ten pasterski kraj. Polacy - jako naród, darzeni są w Mongolii szacunkiem – pamięta się, że polska Solidarność miała niemały i konkretny udział w przeobrażeniach, jakie tam nastąpiły w latach dziewięćdziesiątych.

Mówiąc o Mongolii, należy mieć przed oczyma praktycznie dwa kraje: Mongolię ze swoją stolicą Ułan Bator i Mongolię z rozległym stepem, górami, końmi (do których Mongołowie odnoszą się z taką miłością, jak Hindusi do krów) i owcami. To kraj pasterski i koczowniczy i tak jest od zarania dziejów. Nieodłącznym elementem krajobrazu mongolskiego są jurty, które spotkać można także i w milionowej stolicy kraju – Ułan Bator, która ponoć bardziej tętni (nocnym) życiem i migocze kolorowymi neonami night clubów niż Warszawa. W metropolii jurty są przede wszystkim atrakcją turystyczną (można w nich spędzić noc, jak w hotelu), a nie miejscem, w którym się mieszka i żyje na co dzień.

W Mongolii jest wiele miejsc, godnych zobaczenia. Jednym z nich jest Karakorum – pierwsza stolica imperium mongolskiego, miasto, w którym Czingis Chan planował w XIII wieku swoje wielkie podboje. Dzisiaj nie pozostało z niej nic. Wszystkie budowle to rekonstrukcje. Do Karakorum jeździ się po to, aby zobaczyć klasztor buddyjski i świątynie. Tu należy nadmienić, że w Mongolii panuje lamaizm i szamanizm i z usług szamana można skorzystać bez przeszkód nawet w dzisiejszych czasach. Bardzo ciekawa wydaje się być pustynia Gobi, uznawana za największą pustynię Azji, symbol Mongolii. To nie tylko piasek - jak się powszechnie przypuszcza, to także kamienie, skały i lodowce. Tysiące lat temu żył tam sobie koń Przewalskiego i dinozaury, których kości i skamieniałe jaja można dziś na Gobi spotkać.

Mongołowie znani są ze swojej gościnności. To następna cecha wspólna z narodem polskim. Jada się tam przeważnie mięso (baraninę) i pije mleko. Warzywa są raczej w pogardzie. Najbardziej typowym daniem mongolskim są pierożki (nie pierogi, bo są małe) o nazwie budz i huszur. Obydwa ich rodzaje zawierają w sobie farsz z mięsa baraniego, a różnią się tym, że jedne gotowane są na parze, a drugie smażone w głębokim oleju. Popić można je kumysem, zwanym ajragiem, który jest napojem alkoholowym ze sfermentowanego mleka klaczy (podobno porządnie daje w głowę) lub suutej cajem – krowim mlekiem z solą i zieloną herbatą.

Mongolia stoi otworem dla wszystkich tych, którzy chcą poznać jej egzotykę i piękno. Dostać się tam można bez trudu - samolotem, pociągiem (podróż trwa ‘tylko’ pięć dni), własnym samochodem – jak kto chce i jak komu pasuje. Chyba warto.

Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Poznań, Undergroundowa Scena Muzyczna...
Poznań - Sounds No Mercy W Undergroun...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję