O tej porze roku wiele nie potrzeba, aby nabawić się kataru, kaszlu, łamania w kościach. Dżdżysta, jesienna pogoda wyjątkowo sprzyja przeziębieniu i – co za tym idzie - złemu samopoczuciu.
Dopadło i Pawła. Zaczęło go brać i rozbierać. Podupadł nieco, bidusia, na zdrowiu i wymagał natychmiastowego zajęcia się jego osobą. Na ratunek, do studia Gastrofazy, pospieszyła – jakżesz mogło być inaczej - (niżej podpisana) portalowa agrafka, AntyFanka z krwi i kości - Hanna Sylwestrowicz.
Zatkany nos, uczucie drapania w gardle, podwyższona temperatura, kaszel – to typowe objawy infekcji dróg oddechowych, którymi natychmiast należy się zająć, żeby nie rozwinęły się w poważniejsze, niesympatyczne choróbsko. Przeziębienie można zwalczać różnie, niekoniecznie od razu sięgając po aspirynę czy paracetamol. Istnieje wiele sprawdzonych sposobów na przeziębienie, znanych jeszcze naszym babkom i prababkom. Medycyna naturalna, czyli ludowa, radzi w takich przypadkach przede wszystkim coś, co mocno rozgrzeje – bo dobrze jest się wygrzać do ‘siódmych potów’ - i coś o właściwościach bakteriobójczych. Zaczynamy kurację.
Nie trzeba nikogo przekonywać, że najlepszym, naturalnym lekarstwem na przeziębienie jest czosnek, najlepiej świeży. Od dawna cieszy się sławą wspaniałego środka leczniczego. To naturalny antybiotyk, który ma bardzo silne działanie, szczególnie na drobnoustroje wywołujące infekcje górnych dróg oddechowych. Nic dziwnego, że to warzywo wiodło prym w piątkowej Gastrofazie, występując na prozaicznej kanapce (zmiażdżony lub pokrojony w cieniutkie plasterki), w zupach - nawet w kultowym rosole (co niektórym nie mieści się w głowie), potrawach mięsnych. Poza walorami smakowo-aromatycznymi ma jedną wadę – trochę wali. Znane są jednak sposoby pozbycia się tego nieprzyjemnego zapachu z ust po jego spożyciu. Najczęściej zaleca się zieloną pietruszkę, która przy okazji dostarczy chrychającemu organizmowi mnóstwo witaminy C (to też jest ważne przy zwalczaniu przeziębienia), ale i goździki – chodzi tutaj o te korzenne ‘gwoździe’, nie kwiatki – mają podobne właściwości. Natkę pietruszki należy żuć, albo posypać nią wspomnianą kanapkę, goździk natomiast – jak doniosła nasza nieoceniona Olcysko (dla nieświadomych - z portalu antyfani.pl) – ‘ciamkać’, czyli trzymać w buzi, rozmiękczając śliną, aż do końcowego ‘gryzu-gryzu’. Bądź też, jeśli komu nie wadzi wyrazistość goździka, pogryźć od razu, bez ‘ciamkania’ wstępnego.
Antybakteryjnie działa też miód. Ten słodki smakołyk wytwarzany przez pszczoły bardzo często jest stosowany przy leczeniu przeziębień, mając w sobie mnóstwo prozdrowotnej mocy. Nasze prababki komponowały go z ciepłym mlekiem i masłem, dodając nieraz także do tej kompozycji ząbek czosnku. To klasyka. Kubek takiego gorącego napoju (ale nieprzesadnie gorącego, gdyż wysoka temperatura zabija lecznicze właściwości miodu) miał i ma wielu zwolenników. Jest doskonały na kaszel i ‘drapiące’ gardło – wystarczy dodać go do szklanki gorącej wody, albo jeszcze lepiej – herbatki ze świeżego imbiru. Dodatkowo, poza walorami smakowymi i zdrowotnymi, mieszanka miodu z imbirem, a nawet tylko sam miód, pobudzi mózg do produkcji endorfin – hormonów szczęścia, które poprawią podupadły w chorobie nastrój.
Nie sposób pominąć soku z malin. Jest w dalszym ciągu, tak jak w czasach naszych prababek, wielce skutecznym i zdrowym lekiem na pierwsze symptomy przeziębienia. Ma właściwości napotne - olejki eteryczne w nim zawarte działają rozgrzewająco (tu niejako wracamy do punktu wyjścia w zwalczaniu przeziębienia sposobami domowymi). Nic dziwnego, że maliny bardzo często wykorzystywane są do sporządzania nalewek. Warto mieć pod ręką butelczynę soku malinowego lub zacnej nalewki malinowej i jesienią dolewać jedno, czy drugie - dla zdrowotności - do herbaty.
Najważniejsze, nie dać się przeziębieniu. Gdy tylko poczujemy, że coś nas bierze, natychmiast bierzemy się do roboty i my i... robimy sobie dobrze. W końcu parę skutecznych i wypróbowanych sposobów na przeziębienie już znamy. Niech ucieka, gdzie pieprz rośnie.