Paweł wyruszył do Poznania na Festiwal Dobrego Smaku, ale nie pozostawił gości pięciogwiazdkowego hotelu AntyRadia, wylegujących się na leżakach i czekających na zajęcia kulturalno-oświatowe, na pastwę play listy li tylko. W zamian za siebie live, przygotował im bowiem na pożarcie zgrabną puszeczkę wypełnioną po brzegi… makaronem. Dzisiaj ten mączny produkt, będący podstawą wielu dań, albo – co ma miejsce w przypadku zup – robiący za dodatek do nich, miał zdecydowanie swoje pięć minut w audycji, wypełniając ją po brzegi… przez cztery godziny.
Znany i jadany jest na całym świecie, bez względu na szerokość i długość geograficzną. Ma swoich zwolenników zarówno w Europie, jak i w Azji (gdzie podobno ‘urodził się’ cztery tysiące lat temu - jak twierdzą badacze zjawiska), czy też po drugiej stronie Wielkiej Kałuży. Lubią go dzieci i dorośli. Należy przyznać, że są ku temu powody. Bardzo dobrze komponuje się ze wszystkim – mięsem, rybami, owocami morza, warzywami. Można go przyswajać tylko z sosami, można dodawać dla jego ubogacenia owoce, ser biały czy żółty. Tu obowiązkowo trzeba wspomnieć, że w wielkiej przyjaźni jest chociażby z parmezanem, bez którego trudno nawet wyobrazić sobie kuchnię włoską, najczęściej z makaronem kojarzoną.
Występuje w wielu postaciach i w wielu kolorach, przypominając swoim wyglądem rurki (duże i wręcz wielgachne, w rozmiarze XXL), muszelki i muszle, wstążki i wstążeczki, świderki, gwiazdki, nitki, kokardki, literki i co tam jeszcze można sobie wymarzyć i wydumać. Jest wielce prawdopodobne, że większość ich rodzajów wymyślili Włosi. Nie bez kozery mieszkańców słonecznej Italii - centrum europejskiego makaronu, określa się sympatycznie mianem ‘makaroniarzy’.
Można go kupić w każdym sklepie i samemu zrobić – chociaż ten drugi pomysł jest rzadszym zjawiskiem w naszej zabieganej rzeczywistości. Gdy się go już ma, nieźle z nim w kuchni można pogrzeszyć. Dzisiaj porad z tej dziedziny – w sensie jak to zrobić, żeby było smacznie i przyjemnie, nie tylko na co dzień, ale i od święta lub nawet na wyjątkowej imprezie, którą też można makaronem opędzić, udzielał największy grzesznik kulinarny Antyradia. Makaron gotował (oczywiście al dente, co by nie zaszkodzić jego smakowi i wyglądowi), faszerował, zapiekał, odsmażał i… zapraszał do degustacji.
Audycja została tradycyjnie nagrana i będzie wkrótce możliwa do odtworzenia. ‘Ściągawkę’ będzie można pobrać STĄD. |