Tego jeszcze nie grali! Różne cuda cudeńka bywały w programach Pawła, różne ‘ekstremy’ dawały się zaprosić do studia, by gadać do sitka o swoim mniej lub bardziej dziwnym hobby lub arcyciekawym zajęciu, ale baba… par excellence… z jajami, rozprawiająca o pasji wyzwalającej w człowieku o przeciętnej odwadze hektolitry adrenaliny, pojawiła się po raz pierwszy.
Wśród słuchających dzisiaj All Inclusive szczególnie zadowoleni powinni być ci, którzy lubią mocne wrażenia i wielkie emocje. Oto bowiem na wynurzenia dała namówić się sportowa ‘ekstrema’ – paralotniarka, którą szybowanie w powietrzu na kawałku kolorowej szmatki z przyczepionymi do niej kilkoma sznurkami bardzo kręci. Kręci i fascynuje do tego stopnia, że już od kilkunastu lat wykorzystuje każdą wolną chwilę, aby wznieść się w niebo i fruwać w przestworzach jak niczym nieskrępowany ptak. Nawet sakramentalne ‘tak’ swojemu wybrankowi powiedziała niemalże w powietrzu, otoczona orszakiem ślubnym wystrojonym - stosownie do okoliczności - w eleganckie kiecki i garnitury. Był nim oczywiście paralotniarz, zakręcony na punkcie latania w chmurach jako i ona.
O kim mowa? O Katarzynie Grużlewskiej-Łosik, która z fruwania w przestworzach czerpie nie tylko przyjemność, ale i ogromną satysfakcję. Trudno jej nie mieć w sytuacji, gdy paralotniarstwo przez nią uprawiane przynosi wymierne wyniki – w sensie konkretne sukcesy, a te zawsze sprawiają, że lico kraśnieje z zadowolenia. Dzisiejsza gościówa Pawła, jak nikt inny ma powody, aby przyjmować słowa najwyższego uznania. Jest wielokrotną mistrzynią w zawodach krajowych, bije rekord za rekordem, zdobywa miejsca na podium podczas prestiżowych imprez międzynarodowych – co było chociażby jej udziałem całkiem niedawno w Portugalii. Dzisiaj Kaśka, której towarzyszył osobisty mąż Łosiem zwany, przybliżała słuchaczom jedynie słusznej stacji radiowej pryncypia tego ekstremalnego sportu, zachęcając jednocześnie do wzięcia się z nim za bary.
Chociaż dość niszowe (czytaj: rozpowszechnione bardzo jako hobby, ale jednocześnie… niepopularne jako dyscyplina sportu i nieprzysparzające popularności nawet najlepszym, czego przykładem jest ona sama), paralotniarstwo warte jest tego co najmniej z kilkunastu powodów. Świat oglądany z wysoka naprawdę wygląda niezwykle ciekawie i momentami jest wyjątkowo piękny. Fruwając w powietrzu, spędzić można bardzo miłe chwile, z niespodziewanymi przygodami - w sensie bliskimi spotkaniami z ptakami lub samolotami - włącznie. Paralotniarstwo dostarcza niesamowitych przeżyć – cokolwiek miałoby to znaczyć, które trudno porównać z czymkolwiek. Uprawiać je może każdy. Nie ma w nim żadnych barier wiekowych (fruwają nawet siedemdziesięciolatkowie!) czy też… wagowych (to tylko kwestia odpowiedniego doboru sprzętu).
Jest najtańszym sportem lotniczym, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że na szmatkę z linkami, zapasowy spadochron, uprząż, kask i inne drobiazgi typu GSP czy wariometr, ‘dyszkę’ (tysi) trzeba wyłożyć. No i trzeba pójść obowiązkowo na kurs, bo bez wiedzy na nim zdobytej, popartej odpowiednim certyfikatem, nie polata się. Gdy to wszystko pokona się, to potem praktycznie jest już... nomen omen... z górki.
W wielkim skrócie to by było na tyle w kwestii paralotniarstwa i dzisiejszych gości All Inclusive. Ci, którym latanie… nie lata i ciekawi są szczegółów, mogą odsłuchać sobie audycję ponownie. Została oczywiście nagrana i wkrótce będzie możliwa do ściągnięcia z TEJ strony.