Zbrodnią zapachniało dzisiaj w pięciogwiazdkowym hotelu AntyRadia! Zbrodnią niemalże doskonałą, chociaż… czy taka istnieje? Na pewno nie uświadczy się jej w powieściach i opowiadaniach autorstwa dwóch ‘kryminalistek’, które przycupnęły dzisiaj na hotelowych leżakach, aby opowiedzieć co nieco na temat swojej przestępczej działalności.
Oto one: Katarzyna Gacek i Adrianna Ewa Stawska. Od jakiegoś już czasu obie parają się z powodzeniem – każda na swój rachunek – pisarstwem szeroko rozumianym, produkując ‘opowieści różnej treści’ w formie felietonów, artykułów do czasopism i magazynów oraz książek. To co niejako je połączyło – poza dzisiejszą wizytą w studiu AR – ukazało się niedawno na rynku i nosi tytuł Mogliby w końcu kogoś zabić. Rzecz o zbiorze opowiadań kryminalnych dziesięciu znanych polskich autorów robiących w tym gatunku, najbardziej poczytnych w naszym pięknym kraju nadwiślańskim, wśród których – z woli wydawcy – znalazły się i one.
Opasłe tomisko (grubo ponad 300 stron!) wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu rynku czytelniczego, na którym kryminałów co prawda nie brakuje, ale nie ma przecież takiej opcji, aby było ich za dużo! Tym bardziej, że chętnie się po nie sięga. Czytuje się je, bo należą do jednych z bardziej ulubionych gatunków literackich Kowalskich i Nowaków. Należy przy tym przyznać uczciwie, że powieści kryminalne mają swoich zagorzałych miłośników, ale mają również swoich ‘przeciwników’. Ci drudzy często uznają je za literaturę z niższej półki - taką, na którą szkoda czasu. No chyba że jest to czas… wakacyjny albo czas spędzany w podróży pociągiem, samolotem czy też autobusem w drodze do pracy. Jest to oczywiście mylne podejście do sprawy, jako że książki dzieli się generalnie na dobre i złe, a nie na ambitne i mniej ambitne.
Kryminały są z natury rzeczy publikacjami wciągającymi bez reszty, od których zazwyczaj trudno się oderwać. To z powodu fabuły, w której pełno niespodziewanych zwrotów akcji, emocji, napięcia i podniecenia, o trupach tworzących ‘klimat’ już nie wspominając. Są świetną zabawą i gimnastyką umysłu, szczególnie dla tych, którzy lubią pobudzić swoją wyobraźnię i bez zaglądania na koniec książki starają się zgadnąć, kto jest sprawcą - bez względu na sposób, w jaki to zrobił i bez względu na okoliczności, w jakich uśmiercił - chociaż motywy są bardzo ważną rzeczą w rozwiązaniu zagadki i mogą wiele podpowiedzieć.
Za czytanie kryminałów łapią się i kobiety, i mężczyźni. Okazuje się, że wbrew temu, co można byłoby przypuszczać, że niby kryminały i podobne do nich thrillery i suspense stories to męska domena, głównymi odbiorcami książek kryminalnych i wielkimi ich miłośniczkami są bardziej wrażliwe w swojej naturze kobiety, a nie twardziele faceci. Przynajmniej tak na to wskazują badania statystyczne. Obie dzisiejsze ‘kryminalistki’ przyznały, że piszą w zasadzie ‘pod kobiety’ i dla kobiet. No, ale skoro one w większym stopniu na ich urobek czekają, to chyba nie ma się czemu dziwić.
Zarówno Katarzyna Gacek, jak i Adrianna Ewa Stawska stosują przy tym swoje własne metody działania w tej dziedzinie. Czerpiąc z ludzi dookoła, portretując znajomych czy też czytając kronikę kryminalną w codziennych gazetach, po swojemu powołują do życia bohaterów swoich powieści i po swojemu trupy ścielą.
Kto chciałby dowiedzieć się więcej o warsztacie pracy autorów powieści kryminalnych, musi odwiedzić TĘ stronę. Tutaj przechowywane będzie nagranie audycji. Pojawi się już wkrótce.