Wczoraj makaron na talerzach, dzisiaj coś do niego. Oto drugi dzień warsztatów, przygotowanych misternie przez duchem jedynie obecnego w studiu – bo wydelegowanego przecież na poznański Festiwal Dobrego Smaku - kulinarnego guru państwa AntyFaństwa.
Dzisiaj Paweł wziął się za bary z poczciwym mięsem mielonym, które wiele ma twarzy i na wiele sposobów może być przyrządzone i podane - nawet na najbardziej eleganckich stołach podczas nie mniej eleganckich przyjątek. Najczęściej kojarzone jest z kotletem mielonym, wielce popularnym i powszechnym małym co nieco dnia codziennego, którego usmażyć można błyskawicznie bez większych kłopotów, nie posiadając szczególnych umiejętności kulinarnych. Nie mniej skomplikowane do przygotowania, nawet przez posiadaczy ‘dwóch lewych rąk’, są liczne jego warianty występujące pod nazwą klopsów, klopsików, pulpetów czy pulpecików. Tutaj zdecydowany charakter, smak i nazwę nadaje im sos, z którym przychodzi im spędzić trochę czasu w garnku, zanim wyłożone zostaną na talerz.
Zmielić można praktycznie każde mięso, żeby wyczarować z niego danie – to tylko kwestia kubków smakowych lub szczególnych upodobań albo uprzedzeń, chociaż nieraz mielenie należy zastąpić siekaniem, aby zachować się zgodnie z odpowiednimi wymogami sztuki kulinarnej. Chodzi tutaj chociażby o klasyka nad klasykami w kuchni polskiej - czyli o befsztyk tatarski tatarem potocznie zwanym, a także o hamburgery, powszechnie kojarzone z tanim jedzeniem typu fast food, chociaż w tym drugim przypadku nie do końca jest to właściwe i prawdziwe podejście, nie tylko w odniesieniu do ceny. Gdyby było inaczej, nie serwowano by ich w takich kultowych miejscach jak knajpy Hard Rock Cafe rozsiane po całym świecie. W nich hamburgery robią za głównego bohatera, niejako wyznacznik miejsca i nie kosztują wcale tak mało, oj nie. Tak czy siak, zarówno tatar, jak i burgery przygotowywane są z polędwicy wołowej, a ta lubi być potraktowana nożem, a nie maszynką do mięsa.
Parafrazując słowa piosenki kabaretu starszych panów dwóch należy stwierdzić, że mięso mielone… dobre jest na wszystko. Można je smażyć, można dusić, można nim nadziewać i faszerować. Często niedoceniane, wyjściowo niespecjalne, ale wystarczy odrobina fantazji, aby coś co jest wielce pospolite i powszednie stało się wykwintne. Tak więc, Ludwiki do rondla!
Dzisiejszy odcinek All Inclusive będzie wkrótce możliwy do odsłuchania. Znaleźć go będzie można na tej stronie – KLIK.