Obiecywał luksusowe wakacje na antenie i stara się jak może, aby słowa dotrzymać. Dzisiaj dał temu niejako wyraz. Na dobry AntyRadiowy lata początek, kaowiec Paweł zaprosił bowiem słuchaczy do warszawskiej knajpy, w której oprócz tego, że można się posnobować na to gdzie i co się je, to na równi z tym doświadczeniem – na… posiadanie kasy.
Z lekuchno wypchanym portfelem do restauracji „99”, prowadzącej kuchnię międzynarodową i nowoczesną (chodzi m.in. o to, że ‘z elementami kuchni molekularnej’), nie ma co przychodzić. No chyba, że z kartą płatniczą w odpowiednim kolorze – co byłoby słuszniejsze ze wszech miar, a przede wszystkim zgodne z duchem czasu. Ludzie z managerskimi pensjami, robiący interesy biznesmeni, czy też ‘krawaciarze’, którzy tu często wpadają na małe co nieco – specjalnie lub przez przypadek – używają raczej tej formy zapłaty. Jak wieść gminna niesie, po południu schodzą się do "99" ludziska z okolicznych biur. Przychodzą, żeby sobie coś tam przekąsić przed powrotem do domu (czytaj: popodróżować kulinarnie) lub wyluzować i posiedzieć przy szklaneczce jakiegoś napoju z promilami. Knajpa szczyci się tym, że ma całkiem pokaźną gromadkę stałych gości i to takich raczej wiernych, wpadających tu niezmiennie od lat!
Skąd przypuszczenia, że w „99” kapie wręcz od luksusu? Ano z karty dań, menu zwaną. Tu się przepych i wyuzdanie po prostu konsumuje - podczas lunchu, brunchu czy kolacji. Przedtem wspomniany luksus w postaci egzotycznych składników (dań) i wyszukanych przypraw sprowadza się z najodleglejszych zakątków świata. Dzisiejsi goście Pawła w osobach: Karolina (właścicielka lokalu) oraz Ernest (Jagodziński) – szef kuchni z ogromną dumą prezentowali jadłospis "99".
Czego tam nie było! Ot chociażby foie gras, jedno z najdroższych dań kuchni francuskiej, wielce ekskluzywny przysmak bazujący na otłuszczonych wątrobach gęsi i kaczek, który – tak na marginesie – od wielu lat jest przedmiotem kampanii miłośników zwierząt, walczących z niehumanitarnym sposobem traktowania tych ptaków domowych. Była też świeża trufla, był gardłosz – ryba rodem z Nowej Zelandii, żywiąca się podobno najlepszymi (z najlepszych) kąskami, były smardze i karika – owoc chilijski, skupiający w sobie wiele smaków, było mnóstwo innych rzeczy.
Wpadłszy do „99” pławić się w hedonistycznym luksusie naprawdę można, bez najmniejszego wysiłku. Jada się tu eleganckie i wyszukane potrawy, które są serwowane na spektakularnie aranżowanych i misternie wystylizowanych talerzach. Jak luksus, to luksus!
Kto nie mógł wysłuchać dzisiejszego odcinka All Inclusive, niech się nie martwi. Został tradycyjnie nagrany i będzie możliwy do ponownego odsłuchania. Przechowywany jest TU.