Nieraz wystarczy jeden szczery, od ucha do ucha i wyciągnięta na do widzenia dłoń. Tylko tyle i nic więcej kosztuje jazda w mniej lub bardziej komfortowych warunkach ileś tam kilometrów. Nieraz są to dziesiątki, ale zdarzają się setki czy tysiące.
Podróżowanie w tak ekonomiczny sposób, za absolutną darmochę, jest możliwe i dosyć często praktykowane. Nie jest wynalazkiem ostatnich lat, bo wymyślone zostało w pięknym kraju nadwiślańskim jako sposób na wakacyjne życie już dawno. Autostop – bo o nim to mowa – największą popularnością cieszył się w czasach siermiężnego socjalizmu, tak mniej więcej w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Śpiewano o nim piosnki (najbardziej znana jest chyba ta w wykonaniu Karin Stanek), był promowany i reklamowany wśród młodych ludzi jako doskonały sposób przemieszczania się z punktu A do punktu B – głównie podczas wakacji – i zwiedzania w ten sposób kraju od morza po Tatry.
„Autostop, autostop. Wsiadaj, bracie, dalej hop...”. Okazuje się, że ten socjalistyczny wynalazek jeszcze żyje i ma się całkiem dobrze, chociaż... to już niezupełnie to samo co kilkadziesiąt lat temu. Nie ma już sławnych książeczek autostopowych z talonami, którymi autostopowicze mogli 'płacić' kierowcom za przychylność. Odgrywały one pewną rolę w tym pomyśle, jako że miały wydrukowaną liczbę kilometrów i dawały kierowcom możliwość wygrania jakichś rzeczowych nagród. Teraz panuje zasada: masz wolne miejsce w samochodzie, nie masz ochoty podróżować sam, nie boisz się nieznajomych stojących przy drodze i machających ręką, w której tkwi kartka z bloku lub kawałek tektury z wymalowaną na niej flamastrem nazwą celu podroży, to zabierasz z drogi bidusię, która z kolei ma chęć szczerą jechać, a nie ma kasy na bilet autobusowy czy kolejowy.
O tym, kto ma największe szanse złapać bez trudności stopa nie ma co pisać, bo to oczywista oczywistość, że tym ktosiem będzie prędzej dziewczyna, niż dwumetrowy facet ogolony na łyso. Najważniejsze, że idea podróży za jeden uśmiech w dalszym ciągu istnieje, a niektórzy twierdzą, że wręcz przeżywa renesans.
No to co? „Jedziemy autostopem, jedziemy autostopem. W ten sposób możesz bracie przejechać Europę…”. A nawet świat.