Klimatu Hiszpanii, a Walencji w szczególności – ciąg dalszy. Dzisiaj na wskroś kulinarnie, jako że w knajpie AntyFana rodem z pięknego kraju nadwiślańskiego, osiadłego w podwalencjańskiej miejscowości, odbywało się intensywne mieszanie w garach. Pod bacznym okiem Pawła, oczywiście.
Gotował rodowity mieszkaniec tego regionu, który przez przypadek znalazł się w knajpie Krzyśka Komodzińskiego – niejaki Pascual. Walencjańczyk z krwi i kości przygotował wzorcową paella valenciana, która – jak się okazało – obowiązkowo musi zawierać w sobie mięso kurczaka i królika, całe strąki fasoli, karczochy, świeże pomidory, czosnek, a spośród przypraw szafran. Specjalnością regionu są ponadto ryby – w tym malusie węgorze przyrządzane na wiele sposobów – oraz frutti di mare.
Dla tych smaków warto m.in. odwiedzić Walencję, która generalnie tania jest jak barszcz. Za małe pieniądze można wynająć mieszkanie, utrzymanie się też nie będzie wiele kosztowało, a jedno na co trzeba trochę więcej wyłożyć kasy, to bilet lotniczy.