Kolejne spotkanie kolekcjonerów koni mechanicznych i kolejne absurdy motoryzacji, zwłaszcza tej rodzimej.
Szanowny pan Włodek z synem Maćkiem zazdrościli mieszkańcom Kielc. Ściślej rzecz ujmując, zazdrościli prezydentowi miasta. Czego? Wspomniany, zmienił służbowe auto, rzecz jasna na lepsze. Teraz włodarz stolicy województwa świętokrzyskiego ma do dyspozycji Audi A6. I wpadł na genialny pomysł, żeby zlikwidować strajkujące MPK. Skoro on ma czym jeździć, to komunikację miejską uznał za niepotrzebną. W mieście panuje komunikacyjny chaos. Włodzimierz Lubawski, bo tak się ów pan zowie, solidaryzując się z mieszkańcami Kielc, którzy mają ogromne problemy z poruszaniem się po mieście, powinien wozić ich swoim autem.
Masz duży samochód typu SUV oraz lawetę dwuosiową? Wydaje ci się, że do prowadzenia tych pojazdów potrzeba zwykłego prawka plus homologację haka? Nic bardziej mylnego! Mieszkaniec naszego pięknego kraju został zatrzymany i dostał mandat za to, że pojazd którym kieruje przekracza masę 3,5 tony, a on nie ma prawa jazdy kategorii E. Zielone paskudztwo - jak Maciek Zientarski określa Inspekcję Transportu Drogowego - przyłożyło więc karę. Ale, bohater tej opowiastki jest obywatelem prawym i porządnym, wyrobił więc sobie potrzebny dokument. Nie minęło wiele czasu, a tu "zieloni" znów go "zhaltowali". I czego się czepili tym razem, skoro kierowca miał prawo jazdy właściwej kategorii? Że nie posiada tachografu, nie mierzy czasu pracy, ani też nie ma zgody władz miasta na poruszanie się pojazdem powyżej 3,5 tony po mieście...
Dlaczego u nas nie może być normalnie? A no choćby dlatego, że pomimo promocji ekologii, nie wszystkie jej aspekty są mile widziane przez nasz kochany rząd. Sprawa dotyczy CNG - inaczej gazu ziemnego. Teoretycznie, nie powinno być problemu z zatankowaniem samochodu zasilanego tym paliwem. Tyle tylko, że stacji na których możemy zatankować CNG jest mało, a te które są i tak będą zlikwidowane. Przyczyną jest brak możliwości obłożenia gazu ziemnego jako paliwa akcyzą. Wszystko, czym tankujemy nasze auto (olej rzepakowy, ropa, LPG itd.) musi być opodatkowane, zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej.
Usłyszęliśmy dziś też historię, jak to dwóch panów, nocą, w Warszawie, w dość nietypowy sposób goniło złodzieja roweru. Biegli za sprawcą kradzieży w... piżamach. Sytuacja działa się przy ul. Koszykowej. A przy pl. Konstytucji wspomógł ich idący do pracy policjant, który aresztował złodzieja. Musiało to wyglądać dość komicznie - dwóch mężczyzn w piżamach ugania się za amatorem cudzego jednośladu.
A wszystkie historie przeplatane były dobrą, rockową muzą.