Kontynuując tradycję piątkowych seansów filmowych, dzisiejszy temat poświęcony został aktorkom i aktorom charakterystycznym, czyli takim, którzy nie grają w filmach tylko dzięki ładnej buzi (bo jej nie mają), ale muszą wykazywać się prawdziwym talentem. Inspiracją jak zwykle Machina i artykuł o Kate Moss, fotomodelce, która grywa raczej w reklamówkach, niż w poważniejszych produkcjach.
Pytanie zatem do słuchaczy. Czy chcemy oglądać na ekranie ludzi brzydkich? Czy oglądając przez tyle lat tę samą żonę, idąc do kina, pragniemy widzieć ten sam obraz? Słuchacze zastanawiają się przy akompaniamencie Dziewczyny Bez Zęba Na Przedzie Kultu, a my kierujemy się do jednego z dzisiejszych ekspertów...
Andrzej Maria Marczewski, reżyser, dramaturg, producent teatralny i filmowy, zapytany został, czy "aktorki charakterystyczne" mają trudniej. Okazuje się, że jest im nawet łatwiej. Piękno z wiekiem przemija, więc kobiet, które nie są podziwiane za urodę, ten problem nie dotyka. Charakterystyczna, czyli oryginalna, a takich aktorów ludzie chcą oglądać.
Ciężko znaleźć aktorkę, z którą można swobodnie porozmawiać o jej charakterystycznej urodzie, ale do takich właśnie osób należy Bożena Dykiel. Pani Bożena również widzi plusy tzw. nienachalnej urody - zatrudnienie jest do samej śmierci, podczas gdy amantki role mają tylko wtedy, gdy są ładne. Nie jest jednak tak, że jak jest atrakcyjna aktorka, to musi skończyć granie, kiedy jej uroda zwiędnie, wszystko zależy od umiejętności. Kazimierz Kaczor powiedział redaktorom Antyradia-Machiny, że charakterystyczność nie jest w opozycji do urody i sam zna wiele takich przypadków, gdzie kobiety grające amantki potrafiły się w pewnym momencie przestawić na role charakterystyczne, zdecydowanie ciekawsze pod względem artystycznym.
A co ze zdaniem słuchaczy? Z maili wynikło, że na ekranie chcemy oglądać wszystkie rodzaje urody, tak, jak z różnymi osobami spotykamy się na codzień. Nie ma co kreować sztucznych światów samych pięknych i młodych jak w "Słonecznym Patrolu". Potwierdził to swoimi słowami Jan Machulski, wieloletni dziekan Wydziału Aktorskiego łódzkiej filmówki. Do obsady potrzeba przecież i Julii, i jej mamki. Faktem jednak jest, że w rzeczywistym życiu brzydkim jest trudniej, bo podświadomie przypisujemy takim osobom negatywne cechy.
Wymienianych dziś było wiele nazwisk polskich aktorek o tej charakterystycznej urodzie, jak Bożena Dykiel, czy, nieżyjąca już, Krystyna Feldman, ale także docenione zostały kobiety, które posiadają wrodzony seksapil, mimo niedociągnięć urody, jak Joanna Kurowska, czy Hanna Śleszyńska. Natomiast ten wrodzony czar u Alicji Bachledy-Curuś, Jah Jah porównał do uroku rozgotowanego agrestu.
A czy nasi prowadzący są "charakterystyczni", to można sprawdzić oglądając ich w "Czułych Draniach" na TV4.